<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[FORUM.RHCP.PL - Red Hot Chili Peppers Forum - Wszystkie działy]]></title>
		<link>http://forum.rhcp.pl/</link>
		<description><![CDATA[FORUM.RHCP.PL - Red Hot Chili Peppers Forum - http://forum.rhcp.pl]]></description>
		<pubDate>Fri, 18 May 2012 10:53:51 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Loty do Warszawy]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3384</link>
			<pubDate>Thu, 17 May 2012 14:09:08 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3384</guid>
			<description><![CDATA[Hej jeżeli ktoś z dalszych regionów Polski ma chęć na krótką podróż polecam<br />
<a href="http://www.oltexpress.com/pl/rozklad_lotow/poznan?gclid=CPu5_b66h7ACFQpj3wodb2MIkQ" target="_blank">http://www.oltexpress.com/pl/rozklad_lot...3wodb2MIkQ</a><br />
<br />
mnie na ten przykład z Pzn bilet kosztować będzie 99 pln (mniej niż za inter city) a lot trwa 45 minut. Podobnie Szczecin, Gdańsk, Wrocław, Rzeszów (149 pln).<br />
Może linia nie jest rewelacyjnie luksusowa ale tania i co najważniejsze omija cię długa podróż. Znajomi korzystali i mają dobre o nich zdanie. Można też znaleźć opinie w necie. To dobra opcja dla wybierających się samotnie lub góra we dwie osoby bo więcej wiadomo, że lepiej wziąć auto i zrobić zrzutę ale tak dla waszej wiadomości to wrzucam<img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> pozdro]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Hej jeżeli ktoś z dalszych regionów Polski ma chęć na krótką podróż polecam<br />
<a href="http://www.oltexpress.com/pl/rozklad_lotow/poznan?gclid=CPu5_b66h7ACFQpj3wodb2MIkQ" target="_blank">http://www.oltexpress.com/pl/rozklad_lot...3wodb2MIkQ</a><br />
<br />
mnie na ten przykład z Pzn bilet kosztować będzie 99 pln (mniej niż za inter city) a lot trwa 45 minut. Podobnie Szczecin, Gdańsk, Wrocław, Rzeszów (149 pln).<br />
Może linia nie jest rewelacyjnie luksusowa ale tania i co najważniejsze omija cię długa podróż. Znajomi korzystali i mają dobre o nich zdanie. Można też znaleźć opinie w necie. To dobra opcja dla wybierających się samotnie lub góra we dwie osoby bo więcej wiadomo, że lepiej wziąć auto i zrobić zrzutę ale tak dla waszej wiadomości to wrzucam<img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> pozdro]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trzecie urodziny RHCP.PL]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3383</link>
			<pubDate>Wed, 16 May 2012 13:46:55 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3383</guid>
			<description><![CDATA[Dokładnie trzy lata temu, kiedy pod adresem <span style="font-weight: bold;"><a href="http://rhcp.pl" target="_blank">RHCP.PL</a></span> mieściło się jedynie <span style="font-weight: bold;"><a href="http://forum.rhcp.pl" target="_blank">forum dyskusyjne</a></span>, zarejestrował się nasz pierwszy użytkownik <span style="font-weight: bold;">Popo12v</span>. Już wtedy mając nadzieję, że ta raczkująca inicjatywa fanowska może odniesie kiedyś sukces i pomoże zjednać polskich fanów <span style="font-weight: bold;">Red Hot Chili Peppers</span>, postanowiłem, że data jego przyjścia będzie również oficjalnym dniem rozpoczęcia działalności forum a co za tym idzie całego serwisu.<br />
<br />
Przez te trzy lata naszego istnienia miałem okazję poznać tak samo jak Wy bardzo wiele wspaniałych, pomocnych osób. Mimo, że wszyscy mieliście swoje sprawy i zajęcia w realu to nigdy nie odmówiliście pomocy przy realizacji naszych różnych projektów.  Niektóre osoby udzielają się po dziś dzień, inne odeszły a na  ich miejsce przybyli kolejni równie świetni użytkownicy.<br />
<br />
Nie chcę się rozpisywać na temat zasług poszczególnych osób, bo już samym byciem tutaj zrobiliście bardzo wiele. Jestem zaszczycony, że mam okazję współtworzyć razem z Wami tę wspaniałą inicjatywę… a może już nawet <span style="font-weight: bold;">Red Hotową rodzinę</span>.<br />
<br />
<span style="font-size: medium;"><span style="font-weight: bold;">Z okazji naszych urodzin już wkrótce będziecie mieli okazję poczuć moc konkursów płytowych! Szczegóły już niedługo!</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Dokładnie trzy lata temu, kiedy pod adresem <span style="font-weight: bold;"><a href="http://rhcp.pl" target="_blank">RHCP.PL</a></span> mieściło się jedynie <span style="font-weight: bold;"><a href="http://forum.rhcp.pl" target="_blank">forum dyskusyjne</a></span>, zarejestrował się nasz pierwszy użytkownik <span style="font-weight: bold;">Popo12v</span>. Już wtedy mając nadzieję, że ta raczkująca inicjatywa fanowska może odniesie kiedyś sukces i pomoże zjednać polskich fanów <span style="font-weight: bold;">Red Hot Chili Peppers</span>, postanowiłem, że data jego przyjścia będzie również oficjalnym dniem rozpoczęcia działalności forum a co za tym idzie całego serwisu.<br />
<br />
Przez te trzy lata naszego istnienia miałem okazję poznać tak samo jak Wy bardzo wiele wspaniałych, pomocnych osób. Mimo, że wszyscy mieliście swoje sprawy i zajęcia w realu to nigdy nie odmówiliście pomocy przy realizacji naszych różnych projektów.  Niektóre osoby udzielają się po dziś dzień, inne odeszły a na  ich miejsce przybyli kolejni równie świetni użytkownicy.<br />
<br />
Nie chcę się rozpisywać na temat zasług poszczególnych osób, bo już samym byciem tutaj zrobiliście bardzo wiele. Jestem zaszczycony, że mam okazję współtworzyć razem z Wami tę wspaniałą inicjatywę… a może już nawet <span style="font-weight: bold;">Red Hotową rodzinę</span>.<br />
<br />
<span style="font-size: medium;"><span style="font-weight: bold;">Z okazji naszych urodzin już wkrótce będziecie mieli okazję poczuć moc konkursów płytowych! Szczegóły już niedługo!</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Anthony Kiedis w wywiadzie dla Malibu Magazine (luty 2008)]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3381</link>
			<pubDate>Tue, 15 May 2012 14:49:25 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3381</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Przeprowadzający wywiad:</span> Jordan tappis<br />
<br />
Miałem zaszczyt porozmawiać z <span style="font-weight: bold;">Anthonym Kiedisem</span>, tekściarzem i wokalistą <span style="font-weight: bold;">The Red Hot Chili Peppers</span>. Już po paru minutach internetowej dyskusji uświadomiłem sobie, że jestem w obecności zmienionego człowieka, indywidualisty, którego walka o przetrwanie wynikająca z eksperymentów skrystalizowała jego osobistą ewolucję. <span style="font-weight: bold;">Kiedis</span> reprezentuje sobą unikalną mieszankę szczerości i elokwencji, z jakimi nie spotkałem się jeszcze podczas żadnego wywiadu. Da się odczuć, że niczego nie ukrywa, że gdzieś po drodze większość ścian, które oddzielają ludzi od siebie w jego przypadku po prostu runęła. Kompletnie niestrasznym wydawało się dla niego zdemaskowanie samego siebie bez względu na wynik tego działania - raczej śmiała postawa świadczy o jego profesjonalizmie. Szczerość <span style="font-weight: bold;">Kiedisa</span> zaimponowała mi przede wszystkim kiedy dyskutowaliśmy na temat wzlotów i upadków dotyczących jego enigmatycznej kariery muzycznej, jego uznanej autobiografii <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span>, radości wynikającej z ojcostwa, publicznej walki z narkotykami i alkoholem i pokory pojawiającej się wraz z rozpoczęciem czegoś nowego. <br />
Miłego czytania.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jordan Tappis:</span> Jak się pan dzisiaj ma?<br />
<span style="font-weight: bold;">Anthony Kiedis:</span> Moje plecy i ramiona są trochę poobijane przez wczorajszą jazdę na longboardzie. Jestem na super relaksujących, familijnych wakacjach, więc wiem, że ból minie kiedy opróżnię drugi kubek. Mój trzymiesięczny syn, który leżał zwinięty na moim ramieniu obudził się dzisiaj przede mną, więc miałem szansę wstać przy dźwiękach jego "coos" i "cahs." Jego uśmiech działa na mnie jak małe strzały Amora. Nie mogę narzekać. Wyglądając przez okno patrzę na północny brzeg O'ahu i puste Pipeline. To muszą być najlepsze zimowe wody, jakie natura stworzyła na Ziemi, przez co mam ochotę złożyć sobie obietnicę pokory. Muszę się pomodlić i trochę pomedytować, żeby być dzisiaj bardziej cierpliwym i kochającym chłopakiem. Wczoraj zachowywałem się trochę jak dupek...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jakie miałeś w dzieciństwie marzenia/aspiracje?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> W pewnym sensie moje dzieciństwo dalej trwa, więc marzeń i aspiracji ciągle przybywa. Pamiętam, że kiedy w 1969 roku wróciłem do Michigan po odwiedzeniu mojego ojca w Los Angeles, powiedziałem mojemu najlepszemu przyjacielowi, Joe'emu, że to tylko kwestia czasu zanim przeprowadzę się do Kalifornii i wypełnię swoje przeznaczenie stając się gwiazdą filmową. To była zapowiedź bezowocnych skrótów, którymi miałem w przyszłości podążać - chciałem ominąć cały proces nauki i od razu stać się gwiazdą filmową. Parę lat później dołączyłem do szkoły życia i pomyślałem, że mogę zostać przygodowym biologiem morskim i pracować ze wszystkimi podwodnymi tworami natury. W genialnym wieku lat 11 odwiedziłem niskobudżetowy instytut morski na wyspie Bimini na Bahamach. Widok ryby piły, rekinów i delfinów wywarł silny wpływ na moją wyobraźnię. Następnie, w wieku około 13 lat nadeszło marzenie pt. "Chyba chcę być piosenkarzem." Jeździłem z moim psychodelicznym tatą w jego Austinie Heely z roku '61 i słuchając radia śpiewałem piosenki Barry Manilow i Carla Douglasa (<span style="font-style: italic;">Kung-fu fighting</span>). Miałem też okazję zobaczyć Iggy'ego Popa na scenie w The Whiskey we wczesnych latach siedemdziesiątych, tak samo jak koncerty Blondie, The Psycho Sluts, Deep Purple i The Turtles. O dziwo, to marzenie całkowicie się rozmyło. Nie myślałem o nim przez około pięć następnych lat, co w tamtym czasie stanowiło jedną trzecią mojego życia. <br />
Jeśli chodzi o aspiracje, chyba zmieniały się z wiatrem. Nie lubiłem aspirować. Lubiłem jeździć na desce, ale raczej dlatego, że tak najfajniej było docierać do wybranych miejsc. Lubiłem towarzystwo starszych kobiet z tego samego powodu, co jazdę na desce. Wydaje mi się, że jeśli intensywniej pomyślałbym nad tym pytaniem, do głowy wpadłoby mi więcej pomysłów. Dążyłem też do tego, żeby mój ojciec był bezpieczny i żeby odniósł sukces. Chciałem wędrować po świecie, robić wszystko po swojemu i nie dać się złapać. Jeśli chcesz, możemy wrócić do tego pytania później.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jakie doświadczenie/artysta po raz pierwszy rozpaliło w tobie miłość do muzyki i jak się to okazywało?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Inspiracja to dziwna rzecz. Ludzie oczekują, by muzyka inspirowana była inną muzyką. Czasami tak jest, a czasami istnieje 101 innych czynników, które pokazują ci magię tworzenia z niczego piosenki i dźwięku przepełnionego uczuciami, rytmami, melodiami i może nawet preegzystującymi nutami z innych wymiarów.<br />
W ramach wyjaśnienia, właśnie zauważyłem, że źle przeczytałem pytanie. Moja mama puszczała muzykę w domu na Paris Street w Grand Rapids, Michigan, w latach 1969-1973. Nie znała się na najnowszych krzykach techniki, ale kiedy sprzątała dom, słuchaliśmy Carly Simon, Roda Stewarta i Carole King. To nie wystarczyło, żeby zainteresować mnie tworzeniem muzyki, ale te piosenki zdecydowanie były ukojeniem dla mojego serca. Dzięki porannemu radiu z tamtego okresu czasu zacząłem śpiewać <span style="font-style: italic;">Long Cool Woman in a Black Dress</span> i <span style="font-style: italic;">Brandy</span>, ale to chyba kiedy usłyszałem w środku nocy <span style="font-style: italic;">Frankenstein</span> Edgara Wintera, mój mały silniczek zamienił się w inspirację. Ciągle jednak nie czułem ostatecznego połączenia z artystą, dzięki któremu chciałbym nauczyć się improwizacji.<br />
Dopiero po przeprowadzce do West Hollywood w 1973, do mieszkania mojego ojca, w którym zbierali się najciekawsi artyści świata zacząłem dostrzegać iskry, które potem miały zyskać życie w moim własnym muzycznym doświadczeniu. Nawet wtedy bardzo podobała mi się jazda na desce, kształtowanie własnego zdania, marzenie o dziewczynach i dążenie po trupach do celu razem z moimi kumplami. Wyjścia na koncerty z moim tatą były rodzajem oświecenia, ale coś jeszcze nie kliknęło. Koncerty Black Flag, Devo i Echo and the Bunnymen otworzyły mi umysł tak jak to dzieje się w przypadku nowonarodzonego dziecka, które wkrótce stawia pierwsze kroki, ale dopiero kiedy w wieku 19 lat zakochałem się w zespole o nazwie Defunkt, połączyłem kropki na tyle, żeby zauważyć, że chcę, żeby dzięki mnie ludzie czuli to, co ja czułem dzięki temu zespołowi. Mieszkałem wtedy z Flea, który grał w zespole What Is This. Odkryliśmy powódź zespołów, które co noc wprawiały nas w zachwyt. Wtedy posłuchałem kasety Grandmaster Flash and the Furious Five i wiem, że od tego czasu ścieżka mojej kariery była już wybrukowana - nie mam pojęcia czym i przez kogo. W każdym razie była to kombinacja wszystkiego, co przyczyniło się do mojego rymowania i myślenia o piosence. Życie na ulicy, moje zamiłowanie do komików (the Marx Brothers, Woody Allen, Richard Pryor i The Three Stooges), moja fascynacja duchową elektrycznością wywoływaną przez taniec, a nawet kolory hollywoodzkich zachodów słońca. Zwarte braterstwo też było decydującym czynnikiem. Moi przyjaciele Flea, Jack Irons i Hillel Slovak byli przy mnie, a to było coś wielkiego. Czułem jakbym w końcu złapał proxy, osmozy i zakaźną mieszankę przynoszących szczęście gwiazd. Wiem, że ta odpowiedź jest trochę pogmatwana, ale takie jest życie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Były w twojej karierze warte wspomnienia chwile?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Warte wspomnienia chwile... takie chwile nadchodzą kiedy najmniej się ich spodziewa i zwykle kiedy nikt nie patrzy - cóż, nikt oprócz Stwórcy. Pierwszy koncert w the Rhythm Lounge to pierwszy warty wspomnienia moment. Zagraliśmy jedną piosenkę, bo nie posiadaliśmy ich więcej. Właściciel klubu zaprosił nas na następny tydzień i poprosił, żebyśmy zagrali dwie piosenki. Zobowiązaliśmy się. Druga warta wspomnienia chwila to nagranie pięciu piosenek jako kasety demo za &#36;300 przy pomocy Spit Sticksa (perkusisty Fear). Ciągle nie przebiliśmy tego nagrania.<br />
Oszałamiająca ilość wartych i nie wartych wspomnienia chwil, które wydarzyły się w przeciągu następnych 25 lat jest naprawdę astronomiczna - życie, śmierć, zmartwychwstanie i wszystko pomiędzy. W końcu uświadomiłem sobie, że najważniejsze chwile miały miejsce podczas naszego pobytu w małej, funkowej sali prób w North Hollywood o nazwie The Alley. Ważne chwile to te, w których dochodziło do tworzenia. Czasami działo się tak kiedy jechałem sam samochodem i słowa same wchodziły mi do głowy, albo kiedy emocjonalnie poprawna melodia, która słusznie próbowała wydostać się z Johna poprzez akordy w końcu się ujawniała. Te momenty miały miejsce kiedy Flea podłączał swój sprzęt i zaczynał grać linię basową, która narodziła się poprzedniej nocy i wszyscy wiedzieliśmy co z nią zrobić. To ważne momenty, w których czujesz jakby Bóg naprawdę się do ciebie uśmiechał. Inne takie dziwne chwile też były fajne, ale nie trwały w połowie tak długo. Można poczuć wiele emocji wynikających z współtworzenia koncertów, na których każdy staje się zbiornikiem jednorodnej energii. Czasami obserwowanie jak piosenki zaczynają żyć własnym życiem na całym świecie może dostarczać radości. Jak dla mnie nawet coś tak ulotnego jak sprzedaż płyt może być wartym wspomnienia wydarzeniem - przynajmniej na chwilę. Potrafię rozpoznać naprawdę ważne momenty. Czuję się szczęśliwy, że nie muszę czuć się gorzej pomimo naszego komercjalnego sukcesu. Moje umiejętności i opcje jako piosenkarza/autora piosenek są ograniczone do inspiracji, którą znajduję. Nie jestem na tyle wszechstronny, żeby stworzyć coś z niewłaściwego powodu. Czuję też, że kiedy zabieramy głos w sprawie piosenki, zaczyna być ona chroniona przez muzyczną demokrację. Mój zespół kocha utożsamiać się z tworzeniem. Mogę powiedzieć, że wszyscy doszliśmy do takiego momentu, w którym przechadzamy się ścieżką ważnych chwil. Wierzę, że te najważniejsze ciągle są jeszcze przed nami.<br />
<br />
Inne ciekawe momenty w karierze:<br />
*Patti Smith dołączyła do nas na scenie w Londynie<br />
*Chwila, w której Rick Rubin został naszym producentem<br />
*Powrót Johna Frusciante do zespołu w roku 1999<br />
*Występ z George'em Clintonem na scenie w The Palladium<br />
*Mieszkanie z George'em Clintonem w Detroit w 1984-85 kiedy został naszym producentem przy płycie <span style="font-style: italic;">Freaky Styley</span><br />
*Powrót Jacka Ironsa do zespołu na czas <span style="font-style: italic;">Uplift Mofo Party Plan</span><br />
*Wyszukanie Chada Smitha w morzu perkusistów<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> The RHCP odnoszą sukcesy od ponad dwóch dekad, ale <span style="font-style: italic;">Californication</span> rozpoczęła nowy etap w zespole jeśli chodzi o cały świat. Od tego czasu RHCP to jeden zespołów rockowych odnoszących największe sukcesy na planecie. Według ciebie, dlaczego <span style="font-style: italic;">Californication</span> została tak dobrze odebrana i jak udało wam się utrzymać ten poziom sukcesu pomimo trudności branży muzycznej?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Dziwne pytanie. Po pierwsze, każdy inaczej rozumie pojęcie sukcesu. Jestem pewny, że to szerszy i bardziej tajemniczy koncept niż myślimy. Może to zabrzmi trochę nonszalancko, ale kiedy w 1983 byliśmy główną atrakcją Kit Kat Club na Santa Monica Boulevard, myślałem, że rządzimy światem. Miałem same pozytywne odczucia jeśli chodzi o to, co zrobiliśmy, żeby generować muzykę i występować, więc byłem przekonany, że z biegiem czasu będziemy coraz bardziej zdobywać świat. To jednak nie to ekscytowało mnie w zespole, ale też mi to nie przeszkadzało. Nigdy nie czułem się źle ze względu na to, że komercjalnie idzie nam dobrze. Wydawało mi się, że dało nam to połączenie z gwiazdami, które naszą chemię łączyły z magią i po prostu pochodzimy z autentycznego miejsca pomimo naszych ziemskich ego. W każdym razie, wszystkie kije i monety mają dwie strony - tak samo jest w przypadku naszej kariery. <span style="font-style: italic;">Californication</span> narodziło się z olbrzymiego basenu tragicznych wypadków. Nasz zespół kierował się w stronę niezaplanowanego upadku. Nie mieliśmy gitarzysty, rozmawialiśmy o zakończeniu naszej działalności, a ja szlajałem się po obszarze powrotu do nałogu. Wtedy Flea przyszedł do mnie i powiedział, "Wydaje mi się, że John chce wrócić do zespołu." Miesiąc później zebraliśmy się w garażu Los Feliz Flea i pracowaliśmy nad ostrymi i delikatnymi piosenkami. Byliśmy poważnie zranionymi zwierzętami, które żeby przeżyć musiały na sobie nawzajem polegać, czego efektem była prawdziwa miłość do muzyki - rzadka fala zmartwychwstania, na której dopłynęliśmy do nowych miejsc na całym świecie. Wtedy zdobyliśmy też nowych menadżerów, Cliffa Burnsteina i Petera Menscha, którzy gotowi byli zrobić coś z tym gównem. Jestem pewny, że kiedy ludzie słuchali <span style="font-style: italic;">Californication</span>, świadomie lub też nie, utożsamiali się z tym doświadczeniem bliskości śmierci. Chodziło o radość, która płynęła z przejścia przez to, żeby jeszcze raz zatańczyć w świetle królestwa natury - a może o to, że po raz pierwszy nasz "zespołobraz" zaczął obejmować na nowym poziomie miejsca takie jak Anglię, Włochy i Skandynawię - miejsca niepodobne do Ameryki, w których ludzie są gotowi być z tobą na dobre i na złe. W każdym razie, jechaliśmy wtedy wielkim samochodem ciężarowym w stronę pisania nowej płyty, <span style="font-style: italic;">By the Way</span>. Druga runda ponownego bycia razem była kompletnie innym doświadczeniem, bardziej skomplikowanym, ale ten proces przysparzał mi tak samo dużo radości. Jeśli chodzi o przemysł muzyczny, to nie mnie należy o to pytać. Ta ilość samoanalizy to i tak już trochę za dużo jak na mnie. Nie wydaje mi się, żeby nasze przeżycie zależało od biznesu, a jedynie od naszej własnej chęci do dorastania i zmieniania się artystycznie. To wiązało się z pracą nad zatrzymaniem ego w zdrowym miejscu, przez co wszystko stało się możliwe.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Pomijając inne aspekty, <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span> (<span style="font-style: italic;">Blizna</span>) to książka poruszająca problem twojego uzależnienia od narkotyków i alkoholu. Czy było to dla ciebie terapeutyczne doświadczenie? Chciałeś, żeby tak było?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Jak wiele rzeczy, na początku było to jedno, a zmieniło się w drugie. Książka <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span> zaczęła żyć własnym życiem, czego w pewnym sensie nie zaplanowałem. Początkowy pomysł dotyczył opowiedzenia mojej historii. Każdy ma własną. Ja po trochu stopniowo dzieliłem się nią z moim przyjacielem, dopóki pewnego dnia nie powiedział, "A może napiszesz książkę?" Spodobała mi się wizja uwiecznienia mojego kolorowego dorastania w West Hollywood w latach siedemdziesiątych, trochę buntowniczej opowieści o ojcu/synu, która ewoluowała w artystyczną eksplozję wzlotów i upadków. Od początku wiedziałem, że całą prawdę będę musiał opowiedzieć jak najlepiej potrafię i że oczywiście włączę w to swoje doświadczenia z narkotykami i alkoholem. Starałem się też opisać stan, który powitał autodestrukcję w moim życiu: podstępny rodzaj choroby psychicznej powszechnie znanej jako alkoholizm.<br />
Opowiadanie prawdy o sobie zawsze jest terapeutyczne, ale to nie należało do moich intencji. Już wcześniej opowiedziałem o najciemniejszych stronach mojej historii ludziom, którzy tak jak ja pragnęli przestać pić i brać. To przyczyniło się do mojej umiejętności osiągnięcia prawie wszystkiego, co produktywne, włącznie z napisaniem <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span>. Nie przewidziałem tego, że ludzie w takim stopniu będą utożsamiać się ze stroną mojej historii dotyczącej walki. Myślałem, że ludzie za fascynujący uznają aspekt książki opisujący moje opisy lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych z perspektywy dziecka, ale większość komentarzy, które słyszę, dociera do mnie albo od ludzi, którzy sami zmagają się z uzależnieniem, albo od bliskich takiej osoby. <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span> w dzisiejszych czasach wydaje się być książką pomagającą w odwyku. Tak więc jestem wdzięczny za to, że na dłuższą metę wartość mojej autobiografii jest większa niż chciałem, żeby była.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Oczekiwałeś kiedyś takiego dobrego przyjęcia?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Czekało na mnie parę niespodzianek. Jedna z nich dotyczyła tego, że nie przewidziałem, że ludzie naprawdę tę książkę przeczytają i będą wiedzieć o wiele za dużo o mnie, moich przyjaciołach i niektórych sytuacjach. Kiedy na ulicy podchodzi do mnie nieznajomy i mówi, "Hej, przeczytałem twoją książkę," od razu czuję, że ta osoba wie o mnie za dużo - na pewno więcej niż ja wiem o niej. Dopiero kiedy odkryłem, że ta książka ma swoje zastosowanie w odwykach, poczułem, że ma interesujące i znaczące zadania. Ogólnie sugeruję moim przyjaciołom i rodzinie, żeby nie czytali <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span>.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jako dorosły człowiek, wydajesz się dużo czasu i energii poświęcać na pomaganie dzieciom i innym dorosłym zrozumieć ich uzależnienia. Czujesz ludzki obowiązek pomocy innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji do twojej?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Wśród wielu zajęć, jestem dostępny dla dzieci i każdego człowieka, który chce pomóc sobie w uzależnieniu, ponieważ ktoś zrobił dla mnie to samo. Nie jestem świętym. Spotkałem ludzi, którzy pomogli mi wytrzeźwieć i otworzyć umysł na wizję wykształcenia duchowego stylu życia jako sposób na utrzymanie tej trzeźwości. Ci ludzie wyjaśnili mi też, że to właśnie pomagając mi, pomagali sobie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Co znaczy dla ciebie trzeźwość?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Narkotyki i alkohol stanowiły ekscytujący skrót do fałszywego dobrego samopoczucia. Były jak leki na moją wadliwą duchowo egzystencję, które przestały działać i pozostawiły po sobie jeszcze większą pustkę. Tak więc kochałem je, ale one tej miłości nie odwzajemniały. Większość ludzie nie potrafi zrozumieć braku siły wynikającego z zażywania substancji psychoaktywnych, więc nawet niektórzy z moich bliskich przyjaciół patrzą na mnie jak na debila kiedy mówię im, że w ogóle nie ćpam i nie piję. Całkowicie rozumiem tę reakcję, bo ja sam nie potrafię zrozumieć jak to jest mieć schizofrenię albo maniakalną depresję. Jeśli chodzi o zmianę, kocham ścieżkę zdrowienia. Wszyscy kroczymy jakąś ścieżką, a ta po prostu do mnie przemówiła.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Opowiedz mi coś o ślubie i odnalezieniu miłości. Szukałeś jej kiedy do tego doszło?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Czemu sądzisz, że jestem po ślubie? Nigdy nie miałem żony. Co do miłości, hmmm... wydaje mi się, że zawsze jej szukam. Miłość to świetna rzecz. Miłość do życia to część mojego genomu, za co dziękuję moim szczęśliwym gwiazdom. Kolejka górska, na którą składa się miłość do mamy mojego dziecka, Heather, nie jechała prostą drogą do raju, ale jasnym jest, że tego było mi trzeba. Dajemy sobie nawzajem możliwość nauki i ciągłej zmiany. Poza tym jest słodka. Nasz związek nabrał nowego i mniej egoistycznego znaczenia kiedy zostaliśmy Mamusią i Tatusiem. Przesunęły się pewne granice.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jak zmieniło cię ojcostwo?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Jestem otwarty na zmianę. Przez całe życie myślałem tylko nad tym jak zajmować się sobą - w mniejszym lub większym stopniu. Przed narodzinami synka, jasnym stało się dla mnie, że nie muszę bać się odpowiedzialności wynikającej z ojcostwa i że tak naprawdę zyskam więcej wolności, niż myślałem, że stracę. To prawda. Posiadanie synka naprawdę pomaga mi przestać ciągle myśleć o sobie, co od czasu do czasu mi się zdarza. Nie wspominając już, że to czysta zabawa. Kiedy budzę się rano i patrzę na 10,000 watowy uśmiech, wystarcza mi to, żeby przez cały dzień moje serce było wypełnione dziecięcym światłem. Chyba pomaga mi to rozwiązać małostkowe problemy szybciej niż w przeszłości - mam mniej czasu na nonsensy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Przygotowania do narodzin syna musiały być dla ciebie długim procesem, prawda? Spędzałeś całe dnie i noce na czytaniu książek o dzieciach czy opierasz się na swoim instynkcie?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Opieram się na instynkcie i przygotowaniach, które trwały całe życie. Przeczytałem może dwa paragrafy w książce dla rodziców i poczułem, że to nie dla mnie. Ludzie uwielbiają rozdawać rady na prawo i lewo i chociaż słucham z otwartym umysłem, nie zawsze się z nimi zgadzam. Moja mama powiedziała mi bardzo fajną rzecz - jej tata był miły i cierpliwy. Wziąłem to sobie do serca.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Ja planuję wysłać mojego syna do szkoły ninja w wieku 2 lat, szkoły lingwistycznej w wieku 7 lat, na obóz surfingowy w wieku 10 lat, a potem albo do Korpusu Pokoju albo do Francuskiej Legii Cudzoziemskiej w wieku 17 lat. Masz jakieś plany w stosunku do Everly’ego czy będziesz tradycjonalistą i pozwolisz mu samemu wybrać własną ścieżkę?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Nie jestem pewien co do części o tradycjonaliście... to chyba wyjdzie w praniu. Siedzę tu z jedenastoletnim Cashem i siedmioletnią Edie i oboje zgodnie powiedzieli mi, "Pozwól mu na to, co chce." Chcę zapewnić Everly'emu Bearowi bezstresowe otoczenie, podróże i zabawę. On wybierze własne narzędzia, a ja zaoferuję mu wiele opcji. Moja przyjaciółka/przyjaciel Shane twierdzi, że mam serce jak Mogli. Możliwe, że to jedna z najmilszych rzeczy, jakie o sobie usłyszałem. Chcę myśleć, że będę mógł podzielić się z moim chłopcem duszą miłośnika przygód. Jak na razie wydaje się kochać życie tak samo jak jego tata. Uśmiech.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Po wielu próbach, w końcu stałeś się oddanym surferem. Dlaczego zajęło ci to tak długo skoro dorastałeś w Kalifornii i co cię w tym fascynuje? Jaką rolę odgrywa to w twoim codziennym życiu?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> To zagadka okryta tajemnicą, zaszyfrowana enigmą i wysmarowana paradoksem. Dorastając w West Hollywood z ojcem z Michigan, wizja interaktywności z oceanem po prostu nie pojawiła się na obrazku. Potem zafascynowałem się wszystkim, co miało miejsce w promieniach hollywoodzkiego słońca, ale o surfingu nawet nie pomyślałem. W 1990 roku dostałem małą rolę w filmie Point Break i po raz pierwszy zostałem oficjalnie przedstawiony falom. Czułem się jak Jerry Lewis podczas naśladowania Chevy'ego Chase'a - po prostu mi to nie pasowało. Przez następne siedemnaście lat próbowałem tego raz tutaj, raz tam, ale nigdy nie zaszedłem daleko. Okazuje się, że surfing od początku wymaga oddania.<br />
W zeszłym roku przeprowadziłem się do Malibu i stopniowo zacząłem przyjaźnić się z Oceanem Spokojnym. Zaczął do mnie przemawiać i twierdzić, że powinienem przezwyciężyć swoją niechęć do zimnej wody i nieokiełznanej energii fal. Potem stało się coś magicznego: zboczyłem ze swojej ścieżki i podczas niemal wojennego dnia pomimo małych kryzysów we wczesnej jesieni 2007, mój przyjaciel Takuji urządził mi trening i dzięki niemu nieźle się zakręciłem. Wszystko zagrało. Stary pies nauczył się nowej sztuczki. Znalazłem w wodzie uczucie, którego nie potrafiłem znaleźć przez prawie 20 lat. Ujeżdżałem fale. Mógłbym w nieskończoność opowiadać o pięknie, które surfing wniósł do mojego życia, a to i tak by nie wystarczyło. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że wśród nowych przyjaciół z taką ilością entuzjazmu znalazł się twój przyjaciel [artysta] Sage Vaughn. Idąc przez życie wyjeżdżającego w trasę muzyka czasami można odizolować się od radości z braterstwa. Surfing mi to oddaje.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Powiedziałeś, że niedawno przeprowadziłeś się do Malibu. Jak ci się tam podoba i jaka jest różnica pomiędzy Malibu a miejscem, w którym mieszkałeś wcześniej?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Głęboko w sercu zawsze wiedziałem, że kiedyś będę musiał przeprowadzić się do Malibu. Oczywiście, jak to bywa w przypadku tylu przybyszów w północnych okolicach L.A. County, myślałem, że też znajdę tam swoje miejsce. Po miesiącu od przeprowadzki do Malibu sprzedałem swój dom w mieście. Kiedy przeprowadziłem się do The Point, kupiłem sobie nowe okulary, żeby widzieć świat. Kiedyś, kiedy przyjeżdżałem do Malibu na dzień albo dwa, czułem się tam jak gość. Nie dostrzegałem nawet wielkiej magii tego miejsca. Myślałem tylko o tym, że muszę być w domu o 6, żeby zrobić to i to. Teraz czuję, że żyję w najczystszej, najbardziej czarującej okolicy w USA. Oczywiście, w krajobrazie życia tutaj są pewne ubytki: brak dobrych, zdrowych restauracji, zróżnicowania kultur i moich przyjaciół z miasta. W każdym razie wyśniona energia otaczająca to miejsce uzupełnia wszystkie braki. Nie nudzę się naturą.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jeśli byłbyś tak miły, powiedz mi o sobie coś, czego nikt nie wie...<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Zawsze chciałem poobściskiwać się z Dolly Parton.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Źródło:</span> <a href="http://funkypsychedelics.net/" target="_blank">http://funkypsychedelics.net/</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Przeprowadzający wywiad:</span> Jordan tappis<br />
<br />
Miałem zaszczyt porozmawiać z <span style="font-weight: bold;">Anthonym Kiedisem</span>, tekściarzem i wokalistą <span style="font-weight: bold;">The Red Hot Chili Peppers</span>. Już po paru minutach internetowej dyskusji uświadomiłem sobie, że jestem w obecności zmienionego człowieka, indywidualisty, którego walka o przetrwanie wynikająca z eksperymentów skrystalizowała jego osobistą ewolucję. <span style="font-weight: bold;">Kiedis</span> reprezentuje sobą unikalną mieszankę szczerości i elokwencji, z jakimi nie spotkałem się jeszcze podczas żadnego wywiadu. Da się odczuć, że niczego nie ukrywa, że gdzieś po drodze większość ścian, które oddzielają ludzi od siebie w jego przypadku po prostu runęła. Kompletnie niestrasznym wydawało się dla niego zdemaskowanie samego siebie bez względu na wynik tego działania - raczej śmiała postawa świadczy o jego profesjonalizmie. Szczerość <span style="font-weight: bold;">Kiedisa</span> zaimponowała mi przede wszystkim kiedy dyskutowaliśmy na temat wzlotów i upadków dotyczących jego enigmatycznej kariery muzycznej, jego uznanej autobiografii <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span>, radości wynikającej z ojcostwa, publicznej walki z narkotykami i alkoholem i pokory pojawiającej się wraz z rozpoczęciem czegoś nowego. <br />
Miłego czytania.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jordan Tappis:</span> Jak się pan dzisiaj ma?<br />
<span style="font-weight: bold;">Anthony Kiedis:</span> Moje plecy i ramiona są trochę poobijane przez wczorajszą jazdę na longboardzie. Jestem na super relaksujących, familijnych wakacjach, więc wiem, że ból minie kiedy opróżnię drugi kubek. Mój trzymiesięczny syn, który leżał zwinięty na moim ramieniu obudził się dzisiaj przede mną, więc miałem szansę wstać przy dźwiękach jego "coos" i "cahs." Jego uśmiech działa na mnie jak małe strzały Amora. Nie mogę narzekać. Wyglądając przez okno patrzę na północny brzeg O'ahu i puste Pipeline. To muszą być najlepsze zimowe wody, jakie natura stworzyła na Ziemi, przez co mam ochotę złożyć sobie obietnicę pokory. Muszę się pomodlić i trochę pomedytować, żeby być dzisiaj bardziej cierpliwym i kochającym chłopakiem. Wczoraj zachowywałem się trochę jak dupek...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jakie miałeś w dzieciństwie marzenia/aspiracje?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> W pewnym sensie moje dzieciństwo dalej trwa, więc marzeń i aspiracji ciągle przybywa. Pamiętam, że kiedy w 1969 roku wróciłem do Michigan po odwiedzeniu mojego ojca w Los Angeles, powiedziałem mojemu najlepszemu przyjacielowi, Joe'emu, że to tylko kwestia czasu zanim przeprowadzę się do Kalifornii i wypełnię swoje przeznaczenie stając się gwiazdą filmową. To była zapowiedź bezowocnych skrótów, którymi miałem w przyszłości podążać - chciałem ominąć cały proces nauki i od razu stać się gwiazdą filmową. Parę lat później dołączyłem do szkoły życia i pomyślałem, że mogę zostać przygodowym biologiem morskim i pracować ze wszystkimi podwodnymi tworami natury. W genialnym wieku lat 11 odwiedziłem niskobudżetowy instytut morski na wyspie Bimini na Bahamach. Widok ryby piły, rekinów i delfinów wywarł silny wpływ na moją wyobraźnię. Następnie, w wieku około 13 lat nadeszło marzenie pt. "Chyba chcę być piosenkarzem." Jeździłem z moim psychodelicznym tatą w jego Austinie Heely z roku '61 i słuchając radia śpiewałem piosenki Barry Manilow i Carla Douglasa (<span style="font-style: italic;">Kung-fu fighting</span>). Miałem też okazję zobaczyć Iggy'ego Popa na scenie w The Whiskey we wczesnych latach siedemdziesiątych, tak samo jak koncerty Blondie, The Psycho Sluts, Deep Purple i The Turtles. O dziwo, to marzenie całkowicie się rozmyło. Nie myślałem o nim przez około pięć następnych lat, co w tamtym czasie stanowiło jedną trzecią mojego życia. <br />
Jeśli chodzi o aspiracje, chyba zmieniały się z wiatrem. Nie lubiłem aspirować. Lubiłem jeździć na desce, ale raczej dlatego, że tak najfajniej było docierać do wybranych miejsc. Lubiłem towarzystwo starszych kobiet z tego samego powodu, co jazdę na desce. Wydaje mi się, że jeśli intensywniej pomyślałbym nad tym pytaniem, do głowy wpadłoby mi więcej pomysłów. Dążyłem też do tego, żeby mój ojciec był bezpieczny i żeby odniósł sukces. Chciałem wędrować po świecie, robić wszystko po swojemu i nie dać się złapać. Jeśli chcesz, możemy wrócić do tego pytania później.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jakie doświadczenie/artysta po raz pierwszy rozpaliło w tobie miłość do muzyki i jak się to okazywało?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Inspiracja to dziwna rzecz. Ludzie oczekują, by muzyka inspirowana była inną muzyką. Czasami tak jest, a czasami istnieje 101 innych czynników, które pokazują ci magię tworzenia z niczego piosenki i dźwięku przepełnionego uczuciami, rytmami, melodiami i może nawet preegzystującymi nutami z innych wymiarów.<br />
W ramach wyjaśnienia, właśnie zauważyłem, że źle przeczytałem pytanie. Moja mama puszczała muzykę w domu na Paris Street w Grand Rapids, Michigan, w latach 1969-1973. Nie znała się na najnowszych krzykach techniki, ale kiedy sprzątała dom, słuchaliśmy Carly Simon, Roda Stewarta i Carole King. To nie wystarczyło, żeby zainteresować mnie tworzeniem muzyki, ale te piosenki zdecydowanie były ukojeniem dla mojego serca. Dzięki porannemu radiu z tamtego okresu czasu zacząłem śpiewać <span style="font-style: italic;">Long Cool Woman in a Black Dress</span> i <span style="font-style: italic;">Brandy</span>, ale to chyba kiedy usłyszałem w środku nocy <span style="font-style: italic;">Frankenstein</span> Edgara Wintera, mój mały silniczek zamienił się w inspirację. Ciągle jednak nie czułem ostatecznego połączenia z artystą, dzięki któremu chciałbym nauczyć się improwizacji.<br />
Dopiero po przeprowadzce do West Hollywood w 1973, do mieszkania mojego ojca, w którym zbierali się najciekawsi artyści świata zacząłem dostrzegać iskry, które potem miały zyskać życie w moim własnym muzycznym doświadczeniu. Nawet wtedy bardzo podobała mi się jazda na desce, kształtowanie własnego zdania, marzenie o dziewczynach i dążenie po trupach do celu razem z moimi kumplami. Wyjścia na koncerty z moim tatą były rodzajem oświecenia, ale coś jeszcze nie kliknęło. Koncerty Black Flag, Devo i Echo and the Bunnymen otworzyły mi umysł tak jak to dzieje się w przypadku nowonarodzonego dziecka, które wkrótce stawia pierwsze kroki, ale dopiero kiedy w wieku 19 lat zakochałem się w zespole o nazwie Defunkt, połączyłem kropki na tyle, żeby zauważyć, że chcę, żeby dzięki mnie ludzie czuli to, co ja czułem dzięki temu zespołowi. Mieszkałem wtedy z Flea, który grał w zespole What Is This. Odkryliśmy powódź zespołów, które co noc wprawiały nas w zachwyt. Wtedy posłuchałem kasety Grandmaster Flash and the Furious Five i wiem, że od tego czasu ścieżka mojej kariery była już wybrukowana - nie mam pojęcia czym i przez kogo. W każdym razie była to kombinacja wszystkiego, co przyczyniło się do mojego rymowania i myślenia o piosence. Życie na ulicy, moje zamiłowanie do komików (the Marx Brothers, Woody Allen, Richard Pryor i The Three Stooges), moja fascynacja duchową elektrycznością wywoływaną przez taniec, a nawet kolory hollywoodzkich zachodów słońca. Zwarte braterstwo też było decydującym czynnikiem. Moi przyjaciele Flea, Jack Irons i Hillel Slovak byli przy mnie, a to było coś wielkiego. Czułem jakbym w końcu złapał proxy, osmozy i zakaźną mieszankę przynoszących szczęście gwiazd. Wiem, że ta odpowiedź jest trochę pogmatwana, ale takie jest życie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Były w twojej karierze warte wspomnienia chwile?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Warte wspomnienia chwile... takie chwile nadchodzą kiedy najmniej się ich spodziewa i zwykle kiedy nikt nie patrzy - cóż, nikt oprócz Stwórcy. Pierwszy koncert w the Rhythm Lounge to pierwszy warty wspomnienia moment. Zagraliśmy jedną piosenkę, bo nie posiadaliśmy ich więcej. Właściciel klubu zaprosił nas na następny tydzień i poprosił, żebyśmy zagrali dwie piosenki. Zobowiązaliśmy się. Druga warta wspomnienia chwila to nagranie pięciu piosenek jako kasety demo za &#36;300 przy pomocy Spit Sticksa (perkusisty Fear). Ciągle nie przebiliśmy tego nagrania.<br />
Oszałamiająca ilość wartych i nie wartych wspomnienia chwil, które wydarzyły się w przeciągu następnych 25 lat jest naprawdę astronomiczna - życie, śmierć, zmartwychwstanie i wszystko pomiędzy. W końcu uświadomiłem sobie, że najważniejsze chwile miały miejsce podczas naszego pobytu w małej, funkowej sali prób w North Hollywood o nazwie The Alley. Ważne chwile to te, w których dochodziło do tworzenia. Czasami działo się tak kiedy jechałem sam samochodem i słowa same wchodziły mi do głowy, albo kiedy emocjonalnie poprawna melodia, która słusznie próbowała wydostać się z Johna poprzez akordy w końcu się ujawniała. Te momenty miały miejsce kiedy Flea podłączał swój sprzęt i zaczynał grać linię basową, która narodziła się poprzedniej nocy i wszyscy wiedzieliśmy co z nią zrobić. To ważne momenty, w których czujesz jakby Bóg naprawdę się do ciebie uśmiechał. Inne takie dziwne chwile też były fajne, ale nie trwały w połowie tak długo. Można poczuć wiele emocji wynikających z współtworzenia koncertów, na których każdy staje się zbiornikiem jednorodnej energii. Czasami obserwowanie jak piosenki zaczynają żyć własnym życiem na całym świecie może dostarczać radości. Jak dla mnie nawet coś tak ulotnego jak sprzedaż płyt może być wartym wspomnienia wydarzeniem - przynajmniej na chwilę. Potrafię rozpoznać naprawdę ważne momenty. Czuję się szczęśliwy, że nie muszę czuć się gorzej pomimo naszego komercjalnego sukcesu. Moje umiejętności i opcje jako piosenkarza/autora piosenek są ograniczone do inspiracji, którą znajduję. Nie jestem na tyle wszechstronny, żeby stworzyć coś z niewłaściwego powodu. Czuję też, że kiedy zabieramy głos w sprawie piosenki, zaczyna być ona chroniona przez muzyczną demokrację. Mój zespół kocha utożsamiać się z tworzeniem. Mogę powiedzieć, że wszyscy doszliśmy do takiego momentu, w którym przechadzamy się ścieżką ważnych chwil. Wierzę, że te najważniejsze ciągle są jeszcze przed nami.<br />
<br />
Inne ciekawe momenty w karierze:<br />
*Patti Smith dołączyła do nas na scenie w Londynie<br />
*Chwila, w której Rick Rubin został naszym producentem<br />
*Powrót Johna Frusciante do zespołu w roku 1999<br />
*Występ z George'em Clintonem na scenie w The Palladium<br />
*Mieszkanie z George'em Clintonem w Detroit w 1984-85 kiedy został naszym producentem przy płycie <span style="font-style: italic;">Freaky Styley</span><br />
*Powrót Jacka Ironsa do zespołu na czas <span style="font-style: italic;">Uplift Mofo Party Plan</span><br />
*Wyszukanie Chada Smitha w morzu perkusistów<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> The RHCP odnoszą sukcesy od ponad dwóch dekad, ale <span style="font-style: italic;">Californication</span> rozpoczęła nowy etap w zespole jeśli chodzi o cały świat. Od tego czasu RHCP to jeden zespołów rockowych odnoszących największe sukcesy na planecie. Według ciebie, dlaczego <span style="font-style: italic;">Californication</span> została tak dobrze odebrana i jak udało wam się utrzymać ten poziom sukcesu pomimo trudności branży muzycznej?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Dziwne pytanie. Po pierwsze, każdy inaczej rozumie pojęcie sukcesu. Jestem pewny, że to szerszy i bardziej tajemniczy koncept niż myślimy. Może to zabrzmi trochę nonszalancko, ale kiedy w 1983 byliśmy główną atrakcją Kit Kat Club na Santa Monica Boulevard, myślałem, że rządzimy światem. Miałem same pozytywne odczucia jeśli chodzi o to, co zrobiliśmy, żeby generować muzykę i występować, więc byłem przekonany, że z biegiem czasu będziemy coraz bardziej zdobywać świat. To jednak nie to ekscytowało mnie w zespole, ale też mi to nie przeszkadzało. Nigdy nie czułem się źle ze względu na to, że komercjalnie idzie nam dobrze. Wydawało mi się, że dało nam to połączenie z gwiazdami, które naszą chemię łączyły z magią i po prostu pochodzimy z autentycznego miejsca pomimo naszych ziemskich ego. W każdym razie, wszystkie kije i monety mają dwie strony - tak samo jest w przypadku naszej kariery. <span style="font-style: italic;">Californication</span> narodziło się z olbrzymiego basenu tragicznych wypadków. Nasz zespół kierował się w stronę niezaplanowanego upadku. Nie mieliśmy gitarzysty, rozmawialiśmy o zakończeniu naszej działalności, a ja szlajałem się po obszarze powrotu do nałogu. Wtedy Flea przyszedł do mnie i powiedział, "Wydaje mi się, że John chce wrócić do zespołu." Miesiąc później zebraliśmy się w garażu Los Feliz Flea i pracowaliśmy nad ostrymi i delikatnymi piosenkami. Byliśmy poważnie zranionymi zwierzętami, które żeby przeżyć musiały na sobie nawzajem polegać, czego efektem była prawdziwa miłość do muzyki - rzadka fala zmartwychwstania, na której dopłynęliśmy do nowych miejsc na całym świecie. Wtedy zdobyliśmy też nowych menadżerów, Cliffa Burnsteina i Petera Menscha, którzy gotowi byli zrobić coś z tym gównem. Jestem pewny, że kiedy ludzie słuchali <span style="font-style: italic;">Californication</span>, świadomie lub też nie, utożsamiali się z tym doświadczeniem bliskości śmierci. Chodziło o radość, która płynęła z przejścia przez to, żeby jeszcze raz zatańczyć w świetle królestwa natury - a może o to, że po raz pierwszy nasz "zespołobraz" zaczął obejmować na nowym poziomie miejsca takie jak Anglię, Włochy i Skandynawię - miejsca niepodobne do Ameryki, w których ludzie są gotowi być z tobą na dobre i na złe. W każdym razie, jechaliśmy wtedy wielkim samochodem ciężarowym w stronę pisania nowej płyty, <span style="font-style: italic;">By the Way</span>. Druga runda ponownego bycia razem była kompletnie innym doświadczeniem, bardziej skomplikowanym, ale ten proces przysparzał mi tak samo dużo radości. Jeśli chodzi o przemysł muzyczny, to nie mnie należy o to pytać. Ta ilość samoanalizy to i tak już trochę za dużo jak na mnie. Nie wydaje mi się, żeby nasze przeżycie zależało od biznesu, a jedynie od naszej własnej chęci do dorastania i zmieniania się artystycznie. To wiązało się z pracą nad zatrzymaniem ego w zdrowym miejscu, przez co wszystko stało się możliwe.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Pomijając inne aspekty, <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span> (<span style="font-style: italic;">Blizna</span>) to książka poruszająca problem twojego uzależnienia od narkotyków i alkoholu. Czy było to dla ciebie terapeutyczne doświadczenie? Chciałeś, żeby tak było?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Jak wiele rzeczy, na początku było to jedno, a zmieniło się w drugie. Książka <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span> zaczęła żyć własnym życiem, czego w pewnym sensie nie zaplanowałem. Początkowy pomysł dotyczył opowiedzenia mojej historii. Każdy ma własną. Ja po trochu stopniowo dzieliłem się nią z moim przyjacielem, dopóki pewnego dnia nie powiedział, "A może napiszesz książkę?" Spodobała mi się wizja uwiecznienia mojego kolorowego dorastania w West Hollywood w latach siedemdziesiątych, trochę buntowniczej opowieści o ojcu/synu, która ewoluowała w artystyczną eksplozję wzlotów i upadków. Od początku wiedziałem, że całą prawdę będę musiał opowiedzieć jak najlepiej potrafię i że oczywiście włączę w to swoje doświadczenia z narkotykami i alkoholem. Starałem się też opisać stan, który powitał autodestrukcję w moim życiu: podstępny rodzaj choroby psychicznej powszechnie znanej jako alkoholizm.<br />
Opowiadanie prawdy o sobie zawsze jest terapeutyczne, ale to nie należało do moich intencji. Już wcześniej opowiedziałem o najciemniejszych stronach mojej historii ludziom, którzy tak jak ja pragnęli przestać pić i brać. To przyczyniło się do mojej umiejętności osiągnięcia prawie wszystkiego, co produktywne, włącznie z napisaniem <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span>. Nie przewidziałem tego, że ludzie w takim stopniu będą utożsamiać się ze stroną mojej historii dotyczącej walki. Myślałem, że ludzie za fascynujący uznają aspekt książki opisujący moje opisy lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych z perspektywy dziecka, ale większość komentarzy, które słyszę, dociera do mnie albo od ludzi, którzy sami zmagają się z uzależnieniem, albo od bliskich takiej osoby. <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span> w dzisiejszych czasach wydaje się być książką pomagającą w odwyku. Tak więc jestem wdzięczny za to, że na dłuższą metę wartość mojej autobiografii jest większa niż chciałem, żeby była.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Oczekiwałeś kiedyś takiego dobrego przyjęcia?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Czekało na mnie parę niespodzianek. Jedna z nich dotyczyła tego, że nie przewidziałem, że ludzie naprawdę tę książkę przeczytają i będą wiedzieć o wiele za dużo o mnie, moich przyjaciołach i niektórych sytuacjach. Kiedy na ulicy podchodzi do mnie nieznajomy i mówi, "Hej, przeczytałem twoją książkę," od razu czuję, że ta osoba wie o mnie za dużo - na pewno więcej niż ja wiem o niej. Dopiero kiedy odkryłem, że ta książka ma swoje zastosowanie w odwykach, poczułem, że ma interesujące i znaczące zadania. Ogólnie sugeruję moim przyjaciołom i rodzinie, żeby nie czytali <span style="font-style: italic;">Scar Tissue</span>.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jako dorosły człowiek, wydajesz się dużo czasu i energii poświęcać na pomaganie dzieciom i innym dorosłym zrozumieć ich uzależnienia. Czujesz ludzki obowiązek pomocy innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji do twojej?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Wśród wielu zajęć, jestem dostępny dla dzieci i każdego człowieka, który chce pomóc sobie w uzależnieniu, ponieważ ktoś zrobił dla mnie to samo. Nie jestem świętym. Spotkałem ludzi, którzy pomogli mi wytrzeźwieć i otworzyć umysł na wizję wykształcenia duchowego stylu życia jako sposób na utrzymanie tej trzeźwości. Ci ludzie wyjaśnili mi też, że to właśnie pomagając mi, pomagali sobie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Co znaczy dla ciebie trzeźwość?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Narkotyki i alkohol stanowiły ekscytujący skrót do fałszywego dobrego samopoczucia. Były jak leki na moją wadliwą duchowo egzystencję, które przestały działać i pozostawiły po sobie jeszcze większą pustkę. Tak więc kochałem je, ale one tej miłości nie odwzajemniały. Większość ludzie nie potrafi zrozumieć braku siły wynikającego z zażywania substancji psychoaktywnych, więc nawet niektórzy z moich bliskich przyjaciół patrzą na mnie jak na debila kiedy mówię im, że w ogóle nie ćpam i nie piję. Całkowicie rozumiem tę reakcję, bo ja sam nie potrafię zrozumieć jak to jest mieć schizofrenię albo maniakalną depresję. Jeśli chodzi o zmianę, kocham ścieżkę zdrowienia. Wszyscy kroczymy jakąś ścieżką, a ta po prostu do mnie przemówiła.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Opowiedz mi coś o ślubie i odnalezieniu miłości. Szukałeś jej kiedy do tego doszło?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Czemu sądzisz, że jestem po ślubie? Nigdy nie miałem żony. Co do miłości, hmmm... wydaje mi się, że zawsze jej szukam. Miłość to świetna rzecz. Miłość do życia to część mojego genomu, za co dziękuję moim szczęśliwym gwiazdom. Kolejka górska, na którą składa się miłość do mamy mojego dziecka, Heather, nie jechała prostą drogą do raju, ale jasnym jest, że tego było mi trzeba. Dajemy sobie nawzajem możliwość nauki i ciągłej zmiany. Poza tym jest słodka. Nasz związek nabrał nowego i mniej egoistycznego znaczenia kiedy zostaliśmy Mamusią i Tatusiem. Przesunęły się pewne granice.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jak zmieniło cię ojcostwo?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Jestem otwarty na zmianę. Przez całe życie myślałem tylko nad tym jak zajmować się sobą - w mniejszym lub większym stopniu. Przed narodzinami synka, jasnym stało się dla mnie, że nie muszę bać się odpowiedzialności wynikającej z ojcostwa i że tak naprawdę zyskam więcej wolności, niż myślałem, że stracę. To prawda. Posiadanie synka naprawdę pomaga mi przestać ciągle myśleć o sobie, co od czasu do czasu mi się zdarza. Nie wspominając już, że to czysta zabawa. Kiedy budzę się rano i patrzę na 10,000 watowy uśmiech, wystarcza mi to, żeby przez cały dzień moje serce było wypełnione dziecięcym światłem. Chyba pomaga mi to rozwiązać małostkowe problemy szybciej niż w przeszłości - mam mniej czasu na nonsensy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Przygotowania do narodzin syna musiały być dla ciebie długim procesem, prawda? Spędzałeś całe dnie i noce na czytaniu książek o dzieciach czy opierasz się na swoim instynkcie?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Opieram się na instynkcie i przygotowaniach, które trwały całe życie. Przeczytałem może dwa paragrafy w książce dla rodziców i poczułem, że to nie dla mnie. Ludzie uwielbiają rozdawać rady na prawo i lewo i chociaż słucham z otwartym umysłem, nie zawsze się z nimi zgadzam. Moja mama powiedziała mi bardzo fajną rzecz - jej tata był miły i cierpliwy. Wziąłem to sobie do serca.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Ja planuję wysłać mojego syna do szkoły ninja w wieku 2 lat, szkoły lingwistycznej w wieku 7 lat, na obóz surfingowy w wieku 10 lat, a potem albo do Korpusu Pokoju albo do Francuskiej Legii Cudzoziemskiej w wieku 17 lat. Masz jakieś plany w stosunku do Everly’ego czy będziesz tradycjonalistą i pozwolisz mu samemu wybrać własną ścieżkę?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Nie jestem pewien co do części o tradycjonaliście... to chyba wyjdzie w praniu. Siedzę tu z jedenastoletnim Cashem i siedmioletnią Edie i oboje zgodnie powiedzieli mi, "Pozwól mu na to, co chce." Chcę zapewnić Everly'emu Bearowi bezstresowe otoczenie, podróże i zabawę. On wybierze własne narzędzia, a ja zaoferuję mu wiele opcji. Moja przyjaciółka/przyjaciel Shane twierdzi, że mam serce jak Mogli. Możliwe, że to jedna z najmilszych rzeczy, jakie o sobie usłyszałem. Chcę myśleć, że będę mógł podzielić się z moim chłopcem duszą miłośnika przygód. Jak na razie wydaje się kochać życie tak samo jak jego tata. Uśmiech.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Po wielu próbach, w końcu stałeś się oddanym surferem. Dlaczego zajęło ci to tak długo skoro dorastałeś w Kalifornii i co cię w tym fascynuje? Jaką rolę odgrywa to w twoim codziennym życiu?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> To zagadka okryta tajemnicą, zaszyfrowana enigmą i wysmarowana paradoksem. Dorastając w West Hollywood z ojcem z Michigan, wizja interaktywności z oceanem po prostu nie pojawiła się na obrazku. Potem zafascynowałem się wszystkim, co miało miejsce w promieniach hollywoodzkiego słońca, ale o surfingu nawet nie pomyślałem. W 1990 roku dostałem małą rolę w filmie Point Break i po raz pierwszy zostałem oficjalnie przedstawiony falom. Czułem się jak Jerry Lewis podczas naśladowania Chevy'ego Chase'a - po prostu mi to nie pasowało. Przez następne siedemnaście lat próbowałem tego raz tutaj, raz tam, ale nigdy nie zaszedłem daleko. Okazuje się, że surfing od początku wymaga oddania.<br />
W zeszłym roku przeprowadziłem się do Malibu i stopniowo zacząłem przyjaźnić się z Oceanem Spokojnym. Zaczął do mnie przemawiać i twierdzić, że powinienem przezwyciężyć swoją niechęć do zimnej wody i nieokiełznanej energii fal. Potem stało się coś magicznego: zboczyłem ze swojej ścieżki i podczas niemal wojennego dnia pomimo małych kryzysów we wczesnej jesieni 2007, mój przyjaciel Takuji urządził mi trening i dzięki niemu nieźle się zakręciłem. Wszystko zagrało. Stary pies nauczył się nowej sztuczki. Znalazłem w wodzie uczucie, którego nie potrafiłem znaleźć przez prawie 20 lat. Ujeżdżałem fale. Mógłbym w nieskończoność opowiadać o pięknie, które surfing wniósł do mojego życia, a to i tak by nie wystarczyło. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że wśród nowych przyjaciół z taką ilością entuzjazmu znalazł się twój przyjaciel [artysta] Sage Vaughn. Idąc przez życie wyjeżdżającego w trasę muzyka czasami można odizolować się od radości z braterstwa. Surfing mi to oddaje.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Powiedziałeś, że niedawno przeprowadziłeś się do Malibu. Jak ci się tam podoba i jaka jest różnica pomiędzy Malibu a miejscem, w którym mieszkałeś wcześniej?<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Głęboko w sercu zawsze wiedziałem, że kiedyś będę musiał przeprowadzić się do Malibu. Oczywiście, jak to bywa w przypadku tylu przybyszów w północnych okolicach L.A. County, myślałem, że też znajdę tam swoje miejsce. Po miesiącu od przeprowadzki do Malibu sprzedałem swój dom w mieście. Kiedy przeprowadziłem się do The Point, kupiłem sobie nowe okulary, żeby widzieć świat. Kiedyś, kiedy przyjeżdżałem do Malibu na dzień albo dwa, czułem się tam jak gość. Nie dostrzegałem nawet wielkiej magii tego miejsca. Myślałem tylko o tym, że muszę być w domu o 6, żeby zrobić to i to. Teraz czuję, że żyję w najczystszej, najbardziej czarującej okolicy w USA. Oczywiście, w krajobrazie życia tutaj są pewne ubytki: brak dobrych, zdrowych restauracji, zróżnicowania kultur i moich przyjaciół z miasta. W każdym razie wyśniona energia otaczająca to miejsce uzupełnia wszystkie braki. Nie nudzę się naturą.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JT:</span> Jeśli byłbyś tak miły, powiedz mi o sobie coś, czego nikt nie wie...<br />
<span style="font-weight: bold;">AK:</span> Zawsze chciałem poobściskiwać się z Dolly Parton.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Źródło:</span> <a href="http://funkypsychedelics.net/" target="_blank">http://funkypsychedelics.net/</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Autokar z POZNANIA na koncert RHCP w Warszawie!]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3380</link>
			<pubDate>Tue, 15 May 2012 09:30:05 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3380</guid>
			<description><![CDATA[Już 27 lipca na Impact Festival w Warszawie wystąpi RHCP!!!<br />
<br />
Nie macie czym dojechać? Nie chcecie się tłuc pociągami?<br />
Mamy dla Was specjalną ofertę! KONCERTOWY AUTOKAR!<br />
<br />
WYJAZD Z POZNANIA w dniu 27 lipca 2012. Podstawiamy autokary z klimą, w trakcje jazdy projekcja koncertów Red Hot Chili Peppers. Wyjazd o 9.00 z DWORCA LETNIEGO PKP.<br />
<br />
WIĘCEJ INFO NA: <a href="http://www.pwevents.pl/pl/bilety,1,47.html" target="_blank">http://www.pwevents.pl/pl/bilety,1,47.html</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Już 27 lipca na Impact Festival w Warszawie wystąpi RHCP!!!<br />
<br />
Nie macie czym dojechać? Nie chcecie się tłuc pociągami?<br />
Mamy dla Was specjalną ofertę! KONCERTOWY AUTOKAR!<br />
<br />
WYJAZD Z POZNANIA w dniu 27 lipca 2012. Podstawiamy autokary z klimą, w trakcje jazdy projekcja koncertów Red Hot Chili Peppers. Wyjazd o 9.00 z DWORCA LETNIEGO PKP.<br />
<br />
WIĘCEJ INFO NA: <a href="http://www.pwevents.pl/pl/bilety,1,47.html" target="_blank">http://www.pwevents.pl/pl/bilety,1,47.html</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Chad w NHL Network]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3376</link>
			<pubDate>Mon, 14 May 2012 19:11:09 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3376</guid>
			<description><![CDATA[<a href="http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&amp;v=Jg5Y2ZfTmyE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?feature=pla...g5Y2ZfTmyE</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&amp;v=Jg5Y2ZfTmyE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?feature=pla...g5Y2ZfTmyE</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[11.05.12 Wells Fargo Center, Philadelphia]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3374</link>
			<pubDate>Sat, 12 May 2012 17:03:06 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3374</guid>
			<description><![CDATA[1.Monarchy of Roses <br />
2.Can't Stop <br />
3.Scar Tissue <br />
4.Look Around <br />
5.<span style="font-weight: bold;">Pea </span><br />
6.Dani California <br />
7.She's Only 18 <br />
8.The Adventures of Rain Dance Maggie <br />
9.Parallel Universe <br />
10.Me &amp; My Friends <br />
11.Universally Speaking <br />
12.Higher Ground <br />
13.Under the Bridge <br />
14.Goodbye Hooray <br />
15.Californication <br />
16.By the Way <br />
Encore:<br />
17.Chad &amp; Mauro Jam <br />
18.Suck My Kiss <br />
19.Everybody Knows This Is Nowhere <br />
20.Give It Away <br />
<br />
<!-- start: video_youtube_embed --><br />
<object type="application/x-shockwave-flash" class="video_embed" style="width: 450px; height: 366px;" data="http://www.youtube.com/v/j-zMrP0sjmw"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/j-zMrP0sjmw" /></object><br />
<!-- end: video_youtube_embed -->]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[1.Monarchy of Roses <br />
2.Can't Stop <br />
3.Scar Tissue <br />
4.Look Around <br />
5.<span style="font-weight: bold;">Pea </span><br />
6.Dani California <br />
7.She's Only 18 <br />
8.The Adventures of Rain Dance Maggie <br />
9.Parallel Universe <br />
10.Me &amp; My Friends <br />
11.Universally Speaking <br />
12.Higher Ground <br />
13.Under the Bridge <br />
14.Goodbye Hooray <br />
15.Californication <br />
16.By the Way <br />
Encore:<br />
17.Chad &amp; Mauro Jam <br />
18.Suck My Kiss <br />
19.Everybody Knows This Is Nowhere <br />
20.Give It Away <br />
<br />
<!-- start: video_youtube_embed --><br />
<object type="application/x-shockwave-flash" class="video_embed" style="width: 450px; height: 366px;" data="http://www.youtube.com/v/j-zMrP0sjmw"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/j-zMrP0sjmw" /></object><br />
<!-- end: video_youtube_embed -->]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fanowskie t-shirty na koncert w Warszawie 2012!!!]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3373</link>
			<pubDate>Sat, 12 May 2012 14:07:24 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3373</guid>
			<description><![CDATA[Witam wszystkich !<br />
Co myslicie o zaprojektowaniu t-shirtów na koncert i ich zrealizowaniu <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> ?<br />
Moim zdaniem fajnie bylo by gdyby wszyscy użytkownicy forum pojechali na koncert w fanowskich t-shirtach <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> <br />
Co Wy na to ??[/color]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam wszystkich !<br />
Co myslicie o zaprojektowaniu t-shirtów na koncert i ich zrealizowaniu <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> ?<br />
Moim zdaniem fajnie bylo by gdyby wszyscy użytkownicy forum pojechali na koncert w fanowskich t-shirtach <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> <br />
Co Wy na to ??[/color]]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Transport Z Tarnowa i okolic.]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3372</link>
			<pubDate>Sat, 12 May 2012 12:19:16 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3372</guid>
			<description><![CDATA[Witam.<br />
<br />
Firma PTP Transport organizuje wyjazd na Impact Fest Z Tarnowa. Zainteresowani wyjazdem proszenia sa o kontakt na adres mmozdzierz85@gmail.com . Koszt przejazdu 85 PLN. Powrot bezposrednio po zakończeniu imprezy.<br />
<br />
Pozdrawiam.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam.<br />
<br />
Firma PTP Transport organizuje wyjazd na Impact Fest Z Tarnowa. Zainteresowani wyjazdem proszenia sa o kontakt na adres mmozdzierz85@gmail.com . Koszt przejazdu 85 PLN. Powrot bezposrednio po zakończeniu imprezy.<br />
<br />
Pozdrawiam.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Red Hot Chili Peppers - Live Fuji Rock Festival 1997]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3371</link>
			<pubDate>Fri, 11 May 2012 21:28:31 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3371</guid>
			<description><![CDATA[1997 czyli najbardziej martwy rok dla RHCP jeden koncert w NY i nie pełny w Fuji:<br />
<br />
<div style="text-align: center;"><!-- start: video_youtube_embed --><br />
<object type="application/x-shockwave-flash" class="video_embed" style="width: 450px; height: 366px;" data="http://www.youtube.com/v/5azSQuCbwU8"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5azSQuCbwU8" /></object><br />
<!-- end: video_youtube_embed --></div>
<br />
wydaje mi się że to ten przerwany z powodu pogody, która postępowała z ciągu koncertu. W bliźnie Antek pisał <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[1997 czyli najbardziej martwy rok dla RHCP jeden koncert w NY i nie pełny w Fuji:<br />
<br />
<div style="text-align: center;"><!-- start: video_youtube_embed --><br />
<object type="application/x-shockwave-flash" class="video_embed" style="width: 450px; height: 366px;" data="http://www.youtube.com/v/5azSQuCbwU8"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5azSQuCbwU8" /></object><br />
<!-- end: video_youtube_embed --></div>
<br />
wydaje mi się że to ten przerwany z powodu pogody, która postępowała z ciągu koncertu. W bliźnie Antek pisał <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Josh Klinghoffer w wywiadzie dla Grateful Web (Maj 2012)]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3367</link>
			<pubDate>Fri, 11 May 2012 20:08:40 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3367</guid>
			<description><![CDATA[W 2012 <span style="font-weight: bold;">Josh Klinghoffer</span> został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame jako najnowszy członek <span style="font-weight: bold;">Red Hot Chili Peppers</span>; jest najmłodszym artystą w historii, który dostąpił tego zaszczytu. Kiedy wieloletni gitarzysta <span style="font-weight: bold;">RHCP John Frusciante</span> oficjalnie opuścił zespół w 2009, <span style="font-weight: bold;">Klinghoffer</span> zatrudniany na czas tras koncertowych, stał się oczywistym zastępcą i przyczynił się do napisania i nagrania dziesiątego studyjnego albumu zespołu, <span style="font-style: italic;">I'm With You</span>. Poza pracą z <span style="font-weight: bold;">RHCP</span> i wieloma zasługami podczas sesji z artystami takimi jak <span style="font-weight: bold;">Beck</span>, <span style="font-weight: bold;">Garls Barkley</span> i <span style="font-weight: bold;">The Butthole Surfers</span>, jest liderem <span style="font-weight: bold;">Dot Hacker</span>, tworu, który jest naprawdę...i w końcu, jego własnym. Może i rozgłos przyniosła mu praca z tymi weteranami, ale nowy LP <span style="font-weight: bold;">Dot Hacker</span>, <span style="font-style: italic;">Inhibition</span>, na dzień dzisiejszy jest najprawdopodobniej jego najświetniejszym, najbardziej innowatorskim osiągnięciem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Josh</span> poświęcił trochę swojego czasu na rozmowę z <span style="font-weight: bold;">Grateful Web</span> przed swoim niedawnym koncertem <span style="font-weight: bold;">RHCP</span> w Montreal. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Tutaj Dave Papuga i The Grateful Web. Jest dzisiaj ze mną Josh Klinghoffer, prowadzący gitarzysta Red Hot Chili Peppers i front man pochodzącego z Kalifornii zespołu grającego eksperymentalny rock and roll, Dot Hacker. Jak się dzisiaj masz, Josh?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Bardzo dobrze. A co u ciebie?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Wszystko w porządku, stary. Więc, Josh, wprowadź nas trochę w temat stworzenia Dot Hacker. Ty, Clint Walsh i Eric Gardner zaczynaliście grając jako część zatrudnianego na czas tras koncertowych zespołu Gnarls Barkley?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Prawie tak było... Clint Walsh i ja wyjechaliśmy z Gnarls Barkley w ich pierwszą trasę, czyli w tę w 2006, promującą ich pierwszy album, do której dołączyłem w sumie w połowie, po paru miesiącach od rozpoczęcia i zastąpiłem keyboardzistę. Tak więc Clint i ja byliśmy w tej trasie razem, a Clint znał Erica z gry w paru innych zespołach...Chyba The Motels. Eric wyjechał w trasę z Gnarls Barkley, ale dopiero po wydaniu ich drugiego albumu, kiedy już założyliśmy Dot Hacker i zaczęliśmy wspólną grę, a Chris Vrenna, który grał z Gnarls na perkusji odszedł, więc ja skorzystałem z okazji i związałem Erica z Gnarls Barkley. Tak więc trójka z czwórki Dot Hacker była wtedy w Gnarls Barkley, ale Eric dołączył podczas drugiej trasy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> A ty grałeś dla Gnarls Barkley na klawiszach?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak. Podczas drugiej trasy w paru piosenkach zagrałem na gitarze, ale tak, byłem głównie keyboardzistą i  kiedy się na to zgodziłem, nie miałem pojęcia co robię.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> W sumie wszystko się udało. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Tak więc debiutancki album Dot Hacker, <span style="font-style: italic;">Inhibition</span>, został nagrany jeszcze zanim dołączyłeś do Red Hot Chili Peppers?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak, był skończony zanim... zanim w pewnym sensie przestałem skupiać się na projektach innych ludzi - na płytach i trasach - wiesz, nie byłem pewny jak będę wspierać samego siebie ani nic z tych rzeczy, ale byłem zdeterminowany na skupieniu się jedynie na moich piosenkach i pisaniu. To właśnie to robiłem w 2008 i 2009 i przy pomocy naszego przyjaciela, Adama Samuelsa, który jest cudownym inżynierem, nagraliśmy ten album, skończyliśmy go i zmiksowaliśmy, w domu, na moim kuchennym stole poddaliśmy masteringowi i zamknęliśmy wszystko w dniu moich trzydziestych urodzin, czyli 3 października 2009, a potem o wszystkim zapomniałem i pomyślałem, "teraz, kiedy dołączam do The Chili Peppers, nie wiem czy ten album zostanie kiedyś wydany i co stanie się z tym zespołem. Przynajmniej stworzyliśmy płytę i coś sobie udowodniłem." A dziewięć dni później, 12 października, zacząłem grać z The Chili Peppers.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Czy operacja stopy Anthony'ego Kiedisa i wynikające z tego zmiany w trasie RHCP dały ci możliwość wydania <span style="font-style: italic;">Inhibition</span>?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Nie, to nie miało nic wspólnego z operacją Anthony'ego ani tym urazem. Mój bardzo, bardzo dobry przyjaciel, Steve McDonald, pracował przez pewien czas w Warner Brothers i zawsze był fanem albumu; jako przyjaciel próbował zrobić wszystko, żeby ujrzał on każde możliwe światło dzienne. Bardzo wspierał te nagrania już kiedy je ukończyliśmy, a potem wszystkie trochę zniknęły z naszego radaru i kiedy proces nagrań z The Chili Peppers dobiegł do końca i płyta została prawie wydana, powiedział, "może powinniśmy dać albumowi Dot Hacker jeszcze jedną szansę, zobaczyć czy damy radę znaleźć kogoś, kto by go wydał, ponieważ kiedy raz zaczniesz przygodę z The Chili Peppers, odejdziesz już na zawsze." Więc oczywiście się zgodziłem. Cały plan polegał na wydaniu albumu Dot Hacker, na rozgłośnieniu informacji o istnieniu zespołu i nie czuliśmy, że jeśli będziemy mieli kontynuować, będzie to drugorzędny projekt. Jeff Bauer, który pracował w WB, ale także w ORG - oczywiście będąc pracownikiem WB rozumie moje oddanie The Chili Peppers - podszedł do sprawy bardzo na luzie. Polubił album Dot Hacker i zdecydował się go wydać...i wszyscy jesteśmy mu za to więcej niż wdzięczni, bo dzięki temu nasz zespół zyskał egzystencję, a nie...album miał już prawie trzy lata, więc kiedy nagramy coś w przyszłości, to ten album będzie drugim, a nie pierwszym. Tak więc kontuzja Anthony'ego nie dała nam żadnego czasu, ani nic w tym stylu. Chcieliśmy, żeby album ukazał się przed <span style="font-style: italic;">I'm With You</span>, ale jakoś nam to nie wyszło. A potem, kiedy płyta <span style="font-style: italic;">I'm With You</span> była gotowa, wszyscy stwierdzili, że powinniśmy zaczekać na jej premierę, bo chcieliśmy oddzielić od siebie te dwa nagrania. Nie chcieliśmy wypromować naszej płyty na <span style="font-style: italic;">I'm With You</span>...ani wydać jej tuż przed <span style="font-style: italic;">I'm With You</span>. Tak więc chodziło o czas i grafik.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Więc twoja rola w RHCP - jesteś w jednym z najlepiej postrzeganych i najbardziej wpływowych zespołów w historii...dekady świetnej muzyki i płyt. W Dot Hacker jesteś liderem nowej grupy, której muzycy nie mają jeszcze stałej pozycji, ale projekt jest dosyć świeży i po prostu bardziej twój. Opowiesz nam o tym jak chemia towarzysząca tworzeniu muzyki w Dot Hacker różni się od tej w RHCP?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Powiedziałbym, że różnica jest prawie niezauważalna w tym sensie, że oba zespoły opierają się na czterech osobach naprawdę oddanych tworzeniu muzyki, która ich ekscytuje. Zarówno Dot Hacker jak i The Chili Peppers to zespoły tworzące muzykę, którą naprawdę chcą tworzyć i dzielić się z innymi ludźmi. Także proces twórczy jest podobny w obu zespołach...wszystko jest pożądane, wszystkie drzwi są otwarte, wszystko jest mile widziane. Każdy czuje, że jego głos jest słuchany. Jedyną różnicą, o której raczej nie muszę mówić, jest inny poziom sławy. RHCP od jakiegoś czasu towarzyszy rozgłos, co ciągnie za sobą pewne różnice. Jestem 20 lat młodszy od pozostałych chłopaków w The Chili Peppers...nawet jeśli sam zespół nie byłby tak wielki, bycie na innych etapach w życiu stanowiłoby różnicę. Jeśli chodzi o proces twórczy, nie różni się on niczym istotnym. Jest różnica jeśli chodzi o mnie, bo w jednym zespole śpiewam, a w drugim nie, ale metody są w sumie takie same. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Po twoim dołączeniu do The Chili Peppers czy twoje opinie podczas tworzenia albumu były mile widziane tak samo jak innych członków zespołu?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Absolutnie. Moje opinie są tak samo mile widziane i tak samo pożądane jak pozostałych. The Chili Peppers nie starali się stworzyć konkretnego rodzaju albumu ani konkretnego rodzaju muzyki, a jedynie muzykę, która by im się spodobała. Kiedy John (Frusciante) oficjalnie ogłosił, że nie chce wrócić, wszyscy w zespole na swój sposób musieli zapytać samych siebie czy ten zespół to coś, co widzą w przyszłości, czy chcą kontynuować, czy chcą zachować tę masywną część swojego życia - i odpowiedź brzmiała "tak." Anthony i Flea robili to już jako nastolatkowie...Wydaje mi się, że trudno było im znaleźć kogoś, z kim związaliby się na tyle, na ile czuli, że jest to konieczne...jest to dla mnie szokujące, ale jestem bardzo wdzięczny, że tą osobą jestem ja. Nie jestem w szoku ze względu na siebie, bo wiem kim jestem, ale to szalone, że życie postawiło mnie w sytuacji, w której znalazłem się tak blisko nich, że mogę to robić. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Byłeś tuż przed ich nosem. W drugiej połowie trasy promującej <span style="font-style: italic;">Stadium Arcadium</span> podróżowałeś z nimi jako drugi gitarzysta, tak?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> W swojej karierze byłeś w trasie z Beckiem, PJ Harvey'em, The Butthole Surfers, RHCP. Grałeś na wielkich scenach podczas wielkich tras. Czy w przypadku Dot Hacker czekasz na intymność wynikającą z gry w mniejszych miejscach?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak, ale tu niekoniecznie chodzi o rozmiar sceny, a raczej...Chcę powiedzieć, że po prostu czekam na jakąkolwiek sytuację związaną z Dot Hacker i z The Chili Peppers. Jestem prawdziwym szczęściarzem i dobrze idzie mi stawianie się w sytuacji, z której wynika dokładnie to, czego chcę...chodzi o ludzi, którzy kochają razem grać, bez względu na to czy robią to na scenie rozmiaru sceny Chili Peppers czy sceny rozmiaru Dot Hacker, więc niczym się to nie różni. Jedyną różnicą jest logistyka. Czasami jestem oskarżany o rzadki kontakt wzrokowy z publicznością zarówno na wielkich festiwalach jak i w Troubadour. To naprawdę nie ma dla mnie znaczenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Dopóki tworzysz muzykę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Czy poza Dot Hacker i RHCP pracujesz nad innymi projektami?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Zawsze piszę i zawsze nad czymś pracuję, ale mój grafik i brak czasu bardzo mnie teraz ograniczają, więc nie ma żadnych takich projektów. Zawsze piszę muzykę. Jeśli czuję, że dana piosenka pasuje do mojego głosu, może ukaże się jako piosenka Dot Hacker. Ale jeśli bardziej pasuje do głosu Anthony'ego, może trafić do The Chili Peppers. Zawsze piszę. Jeszcze raz, jestem szczęściarzem mogąc grać w dwóch zespołach, które kocham. Zwykle wspomniałbym o paru projektach, ale teraz po prostu nie mam czasu.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Jakieś plany dotyczące trasy Dot Hacker?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak, absolutnie. Co do trasy Chili Peppers wszystko jest ustalone; wiem gdzie będziemy przez następne półtora roku. A ponieważ każdy ma w domu rodzinę, zaplanowaliśmy to tak, żeby mieć dużo pokaźnych przerw...dwa tygodnie pracy, dwa tygodnie wolnego, dwa tygodnie pracy, dwa tygodnie wolnego...to super grafik, a kiedy jest się w zespole takich rozmiarów, chyba można sobie na to pozwolić. Tak więc podczas niektórych nadchodzących przerw, będziemy grać z Dot Hacker. Nie mam problemu z przemieszczeniem się z miasta z RHCP prosto do miasta z Dot Hacker i graniem każdego dnia podczas przerwy, a potem graniem z Chili Peppers następnej nocy.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Źródło:</span> <a href="http://www.gratefulweb.com/" target="_blank">http://www.gratefulweb.com/</a><br />
<br />
I oczywiście błędy poprawiał LeBoss. <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[W 2012 <span style="font-weight: bold;">Josh Klinghoffer</span> został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame jako najnowszy członek <span style="font-weight: bold;">Red Hot Chili Peppers</span>; jest najmłodszym artystą w historii, który dostąpił tego zaszczytu. Kiedy wieloletni gitarzysta <span style="font-weight: bold;">RHCP John Frusciante</span> oficjalnie opuścił zespół w 2009, <span style="font-weight: bold;">Klinghoffer</span> zatrudniany na czas tras koncertowych, stał się oczywistym zastępcą i przyczynił się do napisania i nagrania dziesiątego studyjnego albumu zespołu, <span style="font-style: italic;">I'm With You</span>. Poza pracą z <span style="font-weight: bold;">RHCP</span> i wieloma zasługami podczas sesji z artystami takimi jak <span style="font-weight: bold;">Beck</span>, <span style="font-weight: bold;">Garls Barkley</span> i <span style="font-weight: bold;">The Butthole Surfers</span>, jest liderem <span style="font-weight: bold;">Dot Hacker</span>, tworu, który jest naprawdę...i w końcu, jego własnym. Może i rozgłos przyniosła mu praca z tymi weteranami, ale nowy LP <span style="font-weight: bold;">Dot Hacker</span>, <span style="font-style: italic;">Inhibition</span>, na dzień dzisiejszy jest najprawdopodobniej jego najświetniejszym, najbardziej innowatorskim osiągnięciem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Josh</span> poświęcił trochę swojego czasu na rozmowę z <span style="font-weight: bold;">Grateful Web</span> przed swoim niedawnym koncertem <span style="font-weight: bold;">RHCP</span> w Montreal. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Tutaj Dave Papuga i The Grateful Web. Jest dzisiaj ze mną Josh Klinghoffer, prowadzący gitarzysta Red Hot Chili Peppers i front man pochodzącego z Kalifornii zespołu grającego eksperymentalny rock and roll, Dot Hacker. Jak się dzisiaj masz, Josh?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Bardzo dobrze. A co u ciebie?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Wszystko w porządku, stary. Więc, Josh, wprowadź nas trochę w temat stworzenia Dot Hacker. Ty, Clint Walsh i Eric Gardner zaczynaliście grając jako część zatrudnianego na czas tras koncertowych zespołu Gnarls Barkley?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Prawie tak było... Clint Walsh i ja wyjechaliśmy z Gnarls Barkley w ich pierwszą trasę, czyli w tę w 2006, promującą ich pierwszy album, do której dołączyłem w sumie w połowie, po paru miesiącach od rozpoczęcia i zastąpiłem keyboardzistę. Tak więc Clint i ja byliśmy w tej trasie razem, a Clint znał Erica z gry w paru innych zespołach...Chyba The Motels. Eric wyjechał w trasę z Gnarls Barkley, ale dopiero po wydaniu ich drugiego albumu, kiedy już założyliśmy Dot Hacker i zaczęliśmy wspólną grę, a Chris Vrenna, który grał z Gnarls na perkusji odszedł, więc ja skorzystałem z okazji i związałem Erica z Gnarls Barkley. Tak więc trójka z czwórki Dot Hacker była wtedy w Gnarls Barkley, ale Eric dołączył podczas drugiej trasy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> A ty grałeś dla Gnarls Barkley na klawiszach?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak. Podczas drugiej trasy w paru piosenkach zagrałem na gitarze, ale tak, byłem głównie keyboardzistą i  kiedy się na to zgodziłem, nie miałem pojęcia co robię.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> W sumie wszystko się udało. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Tak więc debiutancki album Dot Hacker, <span style="font-style: italic;">Inhibition</span>, został nagrany jeszcze zanim dołączyłeś do Red Hot Chili Peppers?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak, był skończony zanim... zanim w pewnym sensie przestałem skupiać się na projektach innych ludzi - na płytach i trasach - wiesz, nie byłem pewny jak będę wspierać samego siebie ani nic z tych rzeczy, ale byłem zdeterminowany na skupieniu się jedynie na moich piosenkach i pisaniu. To właśnie to robiłem w 2008 i 2009 i przy pomocy naszego przyjaciela, Adama Samuelsa, który jest cudownym inżynierem, nagraliśmy ten album, skończyliśmy go i zmiksowaliśmy, w domu, na moim kuchennym stole poddaliśmy masteringowi i zamknęliśmy wszystko w dniu moich trzydziestych urodzin, czyli 3 października 2009, a potem o wszystkim zapomniałem i pomyślałem, "teraz, kiedy dołączam do The Chili Peppers, nie wiem czy ten album zostanie kiedyś wydany i co stanie się z tym zespołem. Przynajmniej stworzyliśmy płytę i coś sobie udowodniłem." A dziewięć dni później, 12 października, zacząłem grać z The Chili Peppers.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Czy operacja stopy Anthony'ego Kiedisa i wynikające z tego zmiany w trasie RHCP dały ci możliwość wydania <span style="font-style: italic;">Inhibition</span>?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Nie, to nie miało nic wspólnego z operacją Anthony'ego ani tym urazem. Mój bardzo, bardzo dobry przyjaciel, Steve McDonald, pracował przez pewien czas w Warner Brothers i zawsze był fanem albumu; jako przyjaciel próbował zrobić wszystko, żeby ujrzał on każde możliwe światło dzienne. Bardzo wspierał te nagrania już kiedy je ukończyliśmy, a potem wszystkie trochę zniknęły z naszego radaru i kiedy proces nagrań z The Chili Peppers dobiegł do końca i płyta została prawie wydana, powiedział, "może powinniśmy dać albumowi Dot Hacker jeszcze jedną szansę, zobaczyć czy damy radę znaleźć kogoś, kto by go wydał, ponieważ kiedy raz zaczniesz przygodę z The Chili Peppers, odejdziesz już na zawsze." Więc oczywiście się zgodziłem. Cały plan polegał na wydaniu albumu Dot Hacker, na rozgłośnieniu informacji o istnieniu zespołu i nie czuliśmy, że jeśli będziemy mieli kontynuować, będzie to drugorzędny projekt. Jeff Bauer, który pracował w WB, ale także w ORG - oczywiście będąc pracownikiem WB rozumie moje oddanie The Chili Peppers - podszedł do sprawy bardzo na luzie. Polubił album Dot Hacker i zdecydował się go wydać...i wszyscy jesteśmy mu za to więcej niż wdzięczni, bo dzięki temu nasz zespół zyskał egzystencję, a nie...album miał już prawie trzy lata, więc kiedy nagramy coś w przyszłości, to ten album będzie drugim, a nie pierwszym. Tak więc kontuzja Anthony'ego nie dała nam żadnego czasu, ani nic w tym stylu. Chcieliśmy, żeby album ukazał się przed <span style="font-style: italic;">I'm With You</span>, ale jakoś nam to nie wyszło. A potem, kiedy płyta <span style="font-style: italic;">I'm With You</span> była gotowa, wszyscy stwierdzili, że powinniśmy zaczekać na jej premierę, bo chcieliśmy oddzielić od siebie te dwa nagrania. Nie chcieliśmy wypromować naszej płyty na <span style="font-style: italic;">I'm With You</span>...ani wydać jej tuż przed <span style="font-style: italic;">I'm With You</span>. Tak więc chodziło o czas i grafik.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Więc twoja rola w RHCP - jesteś w jednym z najlepiej postrzeganych i najbardziej wpływowych zespołów w historii...dekady świetnej muzyki i płyt. W Dot Hacker jesteś liderem nowej grupy, której muzycy nie mają jeszcze stałej pozycji, ale projekt jest dosyć świeży i po prostu bardziej twój. Opowiesz nam o tym jak chemia towarzysząca tworzeniu muzyki w Dot Hacker różni się od tej w RHCP?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Powiedziałbym, że różnica jest prawie niezauważalna w tym sensie, że oba zespoły opierają się na czterech osobach naprawdę oddanych tworzeniu muzyki, która ich ekscytuje. Zarówno Dot Hacker jak i The Chili Peppers to zespoły tworzące muzykę, którą naprawdę chcą tworzyć i dzielić się z innymi ludźmi. Także proces twórczy jest podobny w obu zespołach...wszystko jest pożądane, wszystkie drzwi są otwarte, wszystko jest mile widziane. Każdy czuje, że jego głos jest słuchany. Jedyną różnicą, o której raczej nie muszę mówić, jest inny poziom sławy. RHCP od jakiegoś czasu towarzyszy rozgłos, co ciągnie za sobą pewne różnice. Jestem 20 lat młodszy od pozostałych chłopaków w The Chili Peppers...nawet jeśli sam zespół nie byłby tak wielki, bycie na innych etapach w życiu stanowiłoby różnicę. Jeśli chodzi o proces twórczy, nie różni się on niczym istotnym. Jest różnica jeśli chodzi o mnie, bo w jednym zespole śpiewam, a w drugim nie, ale metody są w sumie takie same. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Po twoim dołączeniu do The Chili Peppers czy twoje opinie podczas tworzenia albumu były mile widziane tak samo jak innych członków zespołu?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Absolutnie. Moje opinie są tak samo mile widziane i tak samo pożądane jak pozostałych. The Chili Peppers nie starali się stworzyć konkretnego rodzaju albumu ani konkretnego rodzaju muzyki, a jedynie muzykę, która by im się spodobała. Kiedy John (Frusciante) oficjalnie ogłosił, że nie chce wrócić, wszyscy w zespole na swój sposób musieli zapytać samych siebie czy ten zespół to coś, co widzą w przyszłości, czy chcą kontynuować, czy chcą zachować tę masywną część swojego życia - i odpowiedź brzmiała "tak." Anthony i Flea robili to już jako nastolatkowie...Wydaje mi się, że trudno było im znaleźć kogoś, z kim związaliby się na tyle, na ile czuli, że jest to konieczne...jest to dla mnie szokujące, ale jestem bardzo wdzięczny, że tą osobą jestem ja. Nie jestem w szoku ze względu na siebie, bo wiem kim jestem, ale to szalone, że życie postawiło mnie w sytuacji, w której znalazłem się tak blisko nich, że mogę to robić. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Byłeś tuż przed ich nosem. W drugiej połowie trasy promującej <span style="font-style: italic;">Stadium Arcadium</span> podróżowałeś z nimi jako drugi gitarzysta, tak?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> W swojej karierze byłeś w trasie z Beckiem, PJ Harvey'em, The Butthole Surfers, RHCP. Grałeś na wielkich scenach podczas wielkich tras. Czy w przypadku Dot Hacker czekasz na intymność wynikającą z gry w mniejszych miejscach?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak, ale tu niekoniecznie chodzi o rozmiar sceny, a raczej...Chcę powiedzieć, że po prostu czekam na jakąkolwiek sytuację związaną z Dot Hacker i z The Chili Peppers. Jestem prawdziwym szczęściarzem i dobrze idzie mi stawianie się w sytuacji, z której wynika dokładnie to, czego chcę...chodzi o ludzi, którzy kochają razem grać, bez względu na to czy robią to na scenie rozmiaru sceny Chili Peppers czy sceny rozmiaru Dot Hacker, więc niczym się to nie różni. Jedyną różnicą jest logistyka. Czasami jestem oskarżany o rzadki kontakt wzrokowy z publicznością zarówno na wielkich festiwalach jak i w Troubadour. To naprawdę nie ma dla mnie znaczenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Dopóki tworzysz muzykę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Czy poza Dot Hacker i RHCP pracujesz nad innymi projektami?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Zawsze piszę i zawsze nad czymś pracuję, ale mój grafik i brak czasu bardzo mnie teraz ograniczają, więc nie ma żadnych takich projektów. Zawsze piszę muzykę. Jeśli czuję, że dana piosenka pasuje do mojego głosu, może ukaże się jako piosenka Dot Hacker. Ale jeśli bardziej pasuje do głosu Anthony'ego, może trafić do The Chili Peppers. Zawsze piszę. Jeszcze raz, jestem szczęściarzem mogąc grać w dwóch zespołach, które kocham. Zwykle wspomniałbym o paru projektach, ale teraz po prostu nie mam czasu.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">GW:</span> Jakieś plany dotyczące trasy Dot Hacker?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JK:</span> Tak, absolutnie. Co do trasy Chili Peppers wszystko jest ustalone; wiem gdzie będziemy przez następne półtora roku. A ponieważ każdy ma w domu rodzinę, zaplanowaliśmy to tak, żeby mieć dużo pokaźnych przerw...dwa tygodnie pracy, dwa tygodnie wolnego, dwa tygodnie pracy, dwa tygodnie wolnego...to super grafik, a kiedy jest się w zespole takich rozmiarów, chyba można sobie na to pozwolić. Tak więc podczas niektórych nadchodzących przerw, będziemy grać z Dot Hacker. Nie mam problemu z przemieszczeniem się z miasta z RHCP prosto do miasta z Dot Hacker i graniem każdego dnia podczas przerwy, a potem graniem z Chili Peppers następnej nocy.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Źródło:</span> <a href="http://www.gratefulweb.com/" target="_blank">http://www.gratefulweb.com/</a><br />
<br />
I oczywiście błędy poprawiał LeBoss. <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kielce i całe świętokrzyskie!]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3365</link>
			<pubDate>Fri, 11 May 2012 18:15:28 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3365</guid>
			<description><![CDATA[Cześć wszystkim.<br />
Jeżeli ktoś planuje wyjazd na impact z Kielc i okolic, a nie wie jak się zorganizować, to mam propozycję żebyśmy zebrali się tutaj wszyscy razem i coś wspólnie wymyślili <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" />  Pozdrawiam <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Cześć wszystkim.<br />
Jeżeli ktoś planuje wyjazd na impact z Kielc i okolic, a nie wie jak się zorganizować, to mam propozycję żebyśmy zebrali się tutaj wszyscy razem i coś wspólnie wymyślili <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" />  Pozdrawiam <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jeśli na Impact będzie jak na Sonisphere...]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3364</link>
			<pubDate>Fri, 11 May 2012 12:03:49 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3364</guid>
			<description><![CDATA[to, brzydko mówiąc, jesteśmy w dupie.<br />
<br />
Byłam wczoraj na Bemowie, na festiwalu Sonisphere. Nawet dwa lata temu mieli lepszą organizację. Jeśli tak będzie w lipcu, to nie wiem kogo zabiję, ale zabiję na pewno.<br />
<br />
1. Nagłośnienie to jakiś żart. Wszystko brzmiało tak, jakby ktoś bawił się bez przerwy w regulowanie głośności i raz było ciszej, raz głośniej. W pewnym momencie nie słychać było jednej z gitar. Całość przypominała jeden wielki szum. <br />
2. Na małej scenie na jakieś 10-15 minut zabrakło prądu. Tak po prostu.<br />
3. Dwa lata temu zepsuły im się telebimy, więc w tym roku wyeliminowali problem i zlikwidowali ekrany pozostawiając tylko dwa - po bokach sceny.<br />
<br />
PLUSY:<br />
1. Na Metallice (czyli odpowiednikiem na Impact będą RHCP) było już lepiej, ale i tak całość pozostawiała wiele do życzenia.<br />
2. Znalazłam 6 osób w koszulkach RHCP.<br />
3. W przerwach pomiędzy dużymi zespołami na ekranach oglądałam sobie urywki teledysków By The Way i Look Around, bo ciągle reklamowali Impact. (Zabawne, że ciągle pokazywali AK bez koszulki, tylko przez ułamek sekundy widać było Flea i Johna).<br />
4. Stałam w kolejce do WC (przy okazji, nie można było się zamknąć...) i rozbawił mnie naćpany chłopaczek, który otwierał wszystkim drzwi i po każdej próbie dziwił się, że w środku są ludzie.<br />
5. Jakiś pan zapłacił ok. 300 zł tylko po to, żeby po występie pierwszego zespołu położyć się na trawie i już nie wstać. <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /><br />
6. W sumie prawie nikt nie sprawdzał co się wnosi na teren imprezy, wielu ludzi przemyciło lustrzanki.<br />
<br />
Chyba tyle.<br />
<br />
Aha, musimy znaleźć więcej chętnych do akcji skarpetkowej, bo będzie słabo.<br />
<br />
I nie wiem czy druga piosenka to dobry wybór, bo wtedy jeszcze dużo ludzi dopiero się schodzi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[to, brzydko mówiąc, jesteśmy w dupie.<br />
<br />
Byłam wczoraj na Bemowie, na festiwalu Sonisphere. Nawet dwa lata temu mieli lepszą organizację. Jeśli tak będzie w lipcu, to nie wiem kogo zabiję, ale zabiję na pewno.<br />
<br />
1. Nagłośnienie to jakiś żart. Wszystko brzmiało tak, jakby ktoś bawił się bez przerwy w regulowanie głośności i raz było ciszej, raz głośniej. W pewnym momencie nie słychać było jednej z gitar. Całość przypominała jeden wielki szum. <br />
2. Na małej scenie na jakieś 10-15 minut zabrakło prądu. Tak po prostu.<br />
3. Dwa lata temu zepsuły im się telebimy, więc w tym roku wyeliminowali problem i zlikwidowali ekrany pozostawiając tylko dwa - po bokach sceny.<br />
<br />
PLUSY:<br />
1. Na Metallice (czyli odpowiednikiem na Impact będą RHCP) było już lepiej, ale i tak całość pozostawiała wiele do życzenia.<br />
2. Znalazłam 6 osób w koszulkach RHCP.<br />
3. W przerwach pomiędzy dużymi zespołami na ekranach oglądałam sobie urywki teledysków By The Way i Look Around, bo ciągle reklamowali Impact. (Zabawne, że ciągle pokazywali AK bez koszulki, tylko przez ułamek sekundy widać było Flea i Johna).<br />
4. Stałam w kolejce do WC (przy okazji, nie można było się zamknąć...) i rozbawił mnie naćpany chłopaczek, który otwierał wszystkim drzwi i po każdej próbie dziwił się, że w środku są ludzie.<br />
5. Jakiś pan zapłacił ok. 300 zł tylko po to, żeby po występie pierwszego zespołu położyć się na trawie i już nie wstać. <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /><br />
6. W sumie prawie nikt nie sprawdzał co się wnosi na teren imprezy, wielu ludzi przemyciło lustrzanki.<br />
<br />
Chyba tyle.<br />
<br />
Aha, musimy znaleźć więcej chętnych do akcji skarpetkowej, bo będzie słabo.<br />
<br />
I nie wiem czy druga piosenka to dobry wybór, bo wtedy jeszcze dużo ludzi dopiero się schodzi.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Autokar na koncert RHCP w Warszawie!]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3363</link>
			<pubDate>Fri, 11 May 2012 10:17:58 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3363</guid>
			<description><![CDATA[Już 27 lipca na Impact Festival w Warszawie wystąpi RHCP!!!<br />
<br />
Nie macie czym dojechać? Nie chcecie się tłuc pociągami?<br />
Mamy dla Was specjalną ofertę! KONCERTOWY AUTOKAR!<br />
<br />
WYJAZD Z POZNANIA w dniu 27 lipca 2012. Podstawiamy autokary z klimą, w trakcje jazdy projekcja koncertów Red Hot Chili Peppers. Wyjazd o 9.00 z DWORCA LETNIEGO PKP.<br />
<br />
WIĘCEJ INFO NA: <a href="http://www.pwevents.pl/pl/bilety,1,47.html" target="_blank">http://www.pwevents.pl/pl/bilety,1,47.html</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Już 27 lipca na Impact Festival w Warszawie wystąpi RHCP!!!<br />
<br />
Nie macie czym dojechać? Nie chcecie się tłuc pociągami?<br />
Mamy dla Was specjalną ofertę! KONCERTOWY AUTOKAR!<br />
<br />
WYJAZD Z POZNANIA w dniu 27 lipca 2012. Podstawiamy autokary z klimą, w trakcje jazdy projekcja koncertów Red Hot Chili Peppers. Wyjazd o 9.00 z DWORCA LETNIEGO PKP.<br />
<br />
WIĘCEJ INFO NA: <a href="http://www.pwevents.pl/pl/bilety,1,47.html" target="_blank">http://www.pwevents.pl/pl/bilety,1,47.html</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[szansa na zagranie 'Even You Brutus?']]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3362</link>
			<pubDate>Thu, 10 May 2012 22:34:12 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3362</guid>
			<description><![CDATA[Witajcie fanatycy paprykarza <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=";)" title=";)" /><br />
<br />
Nie sadze, by taki temat gdzies juz sie tu pojawil, jednak mylic sie jest rzecza ludzka<img src="images/smilies/001_tongue.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":P" title=":P" /> tak wiec w razie pomylki z mojej strony prosze o przeniesienie tematu w odpowiednie miejsce,choc te tutaj wydalo mi sie osobiscie odpowiednie.<br />
<br />
Temat zostanie z pewnoscia szybko zamkniety ,bo nie da sie na ten temat dyskutowac jak na zasadzie 'ulubionych jammow z koncertu' czy wymyslaniu pomyslu na rozpoznanie sie przed koncertem etc.<br />
<br />
Kazdy z Nas ma  z pewnoscia jakichs swoich ulubiencow z plyty IWY. No dobra, bez owijania w bawelne, do rzeczy. Uwielbiam Even You Brutus. Nie zagrali go nigdy jak do tej pory. Takie tez pytanie na Twitterze zadal Flea jeden z fanow,odnosnie braku tego utworu na koncertach. Powod? Flea nie rozdwoi sie grajac jednoczesnie na basie i pianinie. Ale obiecal ,ze postaraja sie cos wymyslic. Moze to czas by mu o tym przypomniec,ze domagamy sie tego utworu? <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" /><br />
<br />
Niby nie mamy wplywu na setliste i jest to to calkiem naiwne ,ale czesto nawet najmniej realne rzeczy sie spelniaja<img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> Jednoczesnie chcialabym zaznaczyc,ze moze mielismy jakis  wplyw na pojawienie sie Polski na ich liscie koncertow, pamietam jak masa Polakow rzucila sie z komentarzami i prosbami do Flea na portalu by przyjechali do Polski. Myslicie ,ze jest jakas szansa by ponownie ruszyc z tego rodzaju spamem na koncie Flea odnosnie zagrania Even You Brutus? Skoro zatrudniaja 2 czy 3 innych muzykow,ktorzy graja z nimi,moze nie byloby jednak problemem zagranie Brutusa? A skoro Flea powiedzial,ze sie postaraja cos wykombinowac to na Impact Festival moze pokazac,co udalo mu sie wykombinowac <img src="images/smilies/001_tongue.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":P" title=":P" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witajcie fanatycy paprykarza <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=";)" title=";)" /><br />
<br />
Nie sadze, by taki temat gdzies juz sie tu pojawil, jednak mylic sie jest rzecza ludzka<img src="images/smilies/001_tongue.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":P" title=":P" /> tak wiec w razie pomylki z mojej strony prosze o przeniesienie tematu w odpowiednie miejsce,choc te tutaj wydalo mi sie osobiscie odpowiednie.<br />
<br />
Temat zostanie z pewnoscia szybko zamkniety ,bo nie da sie na ten temat dyskutowac jak na zasadzie 'ulubionych jammow z koncertu' czy wymyslaniu pomyslu na rozpoznanie sie przed koncertem etc.<br />
<br />
Kazdy z Nas ma  z pewnoscia jakichs swoich ulubiencow z plyty IWY. No dobra, bez owijania w bawelne, do rzeczy. Uwielbiam Even You Brutus. Nie zagrali go nigdy jak do tej pory. Takie tez pytanie na Twitterze zadal Flea jeden z fanow,odnosnie braku tego utworu na koncertach. Powod? Flea nie rozdwoi sie grajac jednoczesnie na basie i pianinie. Ale obiecal ,ze postaraja sie cos wymyslic. Moze to czas by mu o tym przypomniec,ze domagamy sie tego utworu? <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" /><br />
<br />
Niby nie mamy wplywu na setliste i jest to to calkiem naiwne ,ale czesto nawet najmniej realne rzeczy sie spelniaja<img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> Jednoczesnie chcialabym zaznaczyc,ze moze mielismy jakis  wplyw na pojawienie sie Polski na ich liscie koncertow, pamietam jak masa Polakow rzucila sie z komentarzami i prosbami do Flea na portalu by przyjechali do Polski. Myslicie ,ze jest jakas szansa by ponownie ruszyc z tego rodzaju spamem na koncie Flea odnosnie zagrania Even You Brutus? Skoro zatrudniaja 2 czy 3 innych muzykow,ktorzy graja z nimi,moze nie byloby jednak problemem zagranie Brutusa? A skoro Flea powiedzial,ze sie postaraja cos wykombinowac to na Impact Festival moze pokazac,co udalo mu sie wykombinowac <img src="images/smilies/001_tongue.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":P" title=":P" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[07/05/12 TD Banknorth Garden, Boston, MA, USA]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3361</link>
			<pubDate>Thu, 10 May 2012 22:31:03 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3361</guid>
			<description><![CDATA[SETLISTA IDEALNA <img src="images/smilies/3.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="3" title="3" /> <img src="images/smilies/3.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="3" title="3" /> <img src="images/smilies/3.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="3" title="3" /><br />
<br />
<img src="https://lh4.googleusercontent.com/-f1y67-_m0N0/T6xA8XHqNVI/AAAAAAAAAsw/cwwAO9p3Rss/s576/ldaK.jpg" border="0" alt="[Obrazek: ldaK.jpg]" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[SETLISTA IDEALNA <img src="images/smilies/3.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="3" title="3" /> <img src="images/smilies/3.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="3" title="3" /> <img src="images/smilies/3.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="3" title="3" /><br />
<br />
<img src="https://lh4.googleusercontent.com/-f1y67-_m0N0/T6xA8XHqNVI/AAAAAAAAAsw/cwwAO9p3Rss/s576/ldaK.jpg" border="0" alt="[Obrazek: ldaK.jpg]" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wywiad z Flea i Johnem dla "Guitar" (luty 1991 r)]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3360</link>
			<pubDate>Wed, 09 May 2012 15:42:59 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3360</guid>
			<description><![CDATA[The <span style="font-weight: bold;">Red Hot Chili Peppers</span> przecierają szlaki świata rocka swoimi szalonymi wyczynami na scenie i obłędnymi, różnorodnymi muzycznymi wstawkami związanymi z rapem, funkiem, punkiem i heavy metalem. Wszystko to znajduje się w ostrej mieszance, jaką jest ich piąty album, <span style="font-weight: bold;">Mother's Milk</span>, pierwsza płyta od tragicznej śmierci jednego z założycieli zespołu, gitarzysty <span style="font-weight: bold;">Hillela Slovaka</span>. Pomimo tego, że sukces LP pozwolił popularnemu zespołowi z L.A. przebić się na scenę narodową, łączyło się to z wyzwaniem dotyczącym połączenia z powstałą miksturą młodego gitarzysty <span style="font-weight: bold;">Johna Frusciante</span> i perkusisty <span style="font-weight: bold;">Chada Smitha</span>. Wszystko wskazuje jednak na to, że nowi są już nazywani <span style="font-weight: bold;">Chilis</span>, należą do braterstwa muzycznego szaleństwa i wyrażają swoje indywidualne style przyczyniając się do charakterystycznego brzmienia zespołu, który swoimi korzeniami sięga do punk rockowych zespołów takich jak the <span style="font-weight: bold;">Germs</span> i <span style="font-weight: bold;">Black Flag</span>.<br />
<br />
Pomimo tego, że album jest mocny, jest to tylko zapowiedź siły i dynamiki wypełniającej imponujące koncerty <span style="font-weight: bold;">Chilis</span> (pomimo tego, że basista <span style="font-weight: bold;">Flea</span> był aresztowany za zeskoczenie ze sceny i składanie kobietom na widowni pewnych propozycji, upiera się, że został wrobiony przez prawicowców). Poza szalonym dostarczaniem publiczności rozrywki, mamy do czynienia z głęboką, duchową podporą, która czuwa nad życiem i muzyką zespołu i jasnym jest, że<span style="font-weight: bold;"> Frusciante</span> stał się <span style="font-weight: bold;">Chili</span>, ponieważ jego gra zawiera ten duchowy przekaz.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">John, jak dostałeś się do zespołu?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN</span>: Jestem w zespole od dwóch lat. Grałem z D.H. Peligro, który był przyjacielem Flea. Byłem bardzo oddany muzyce Red Hot Chili Peppers ze względu na fakt, że zawsze grali najbardziej przełomową, rewolucyjną muzykę w historii. Kiedyś opłacałem moim przyjaciołom bilety, żeby móc ich zobaczyć, chociaż sam nie miałem pieniędzy. Wtedy myśląc o raju, myślałem o wyjechaniu z nimi w trasę i oglądaniu Red Hot Chili Peppers każdej nocy. W każdym razie, D.H. zorganizował jam ze mną, nim i Flea. Potem stała się tragedia. Hillel (Slovak) umarł. Pomimo tego, że Flea podobała się moja gra, zatrudnili Blackbirda (McKnighta) z Funkadelic, ponieważ przez długi czas się przyjaźnili, a przyjaźń w tym zespole jest bardzo ważna. Ale coś nie grało między nimi. Ten zespół musi pracować jako czwórka ludzi, która myśli tak samo. Ludzie muszą się połączyć, a z Blackbirdem po prostu do tego nie doszło. Anthony (Kiedis) usłyszał moją grę podczas przesłuchania do Thelonius Monster. Tej samej nocy zwolnili Blackbirda i zatrudnili mnie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jak poradziłeś sobie z Thelonius Monster?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Od razu zostałem zatrudniony, ale zrezygnowałem tej samej nocy. Ciągle grałem z nimi przez następne dwa tygodnie. Byli załamani, ale zagrałem z nimi na wszystkich koncertach, które już mieli zaplanowane.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Grałeś wcześniej w innych zespołach?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Kiedy dołączyłem do zespołu, miałem tylko 18 lat. Zrezygnowałem ze szkoły w wieku 16 lat. Nie miałem żadnego doświadczenia w zakresie gry z innymi ludźmi. Kiedy przyjechałem do Hollywood, improwizowałem z kim tylko się dało, ale po raz pierwszy w życiu zagrałem z Thelonius Monster. Byłem bardzo zdenerwowany. Nagle stałem się jednym z Red Hot Chili Peppers, ale piosenkarz słyszał mnie tylko raz. Nie miałem pojęcia jak zachowywać się na scenie. Przez parę pierwszych miesięcy jako Chili Pepper zawsze czułem, że muszę być rozrywkowy, że nie mogę po prostu stać w miejscu. Skakałem po scenie jak szalony nawet jeśli nie przychodziło mi to naturalnie. Po prostu czułem się do tego zobowiązany. Z upływem czasu uświadomiłem sobie, że w staniu w miejscu i fajnym wyglądzie jest jakaś moc. Dla muzykalności nie ma to znaczenia. Jest wielu ludzi, którzy potrafią wszystkie techniczne triki. Czują się zobowiązani żeby je wykonywać tylko dlatego, że wiedzą jak to zrobić. Na dłuższą metę takie coś nie działa, bo nie pokazuje się wtedy swojej osobowości. Lepiej byłoby gdyby ci ludzie nauczyli się jak wyrażać siebie. Muzyka to nie olimpiada. Muzyka to coś, co robi się, bo jest ona twarzą Boga.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Ile czasu zajęło to Tobie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Poczucie, że tam pasuję? Trochę to trwało. Czuję, że coraz częściej i częściej do tego dochodzi. Flea i Anthony, założyciele zespołu, od razu mnie zaakceptowali. Powiedzieli, "Teraz jesteś gitarzystą. Twoje pomysły są tak samo ważne jak nasze. Będziemy zarabiać tyle samo pieniędzy. Nasze umysły nie są zamknięte. Chcemy usłyszeć wszystkie napisane przez ciebie piosenki." Tak więc pozwolili mi się wyluzować. Ciągle jednak potrzebowałem czasu, żeby tak naprawdę wyrazić siebie, a nie pokazywać im co potrafię. Niektórzy są muzykalni, niektórzy nie. To dlatego nie mogę słuchać gry na naszym albumie. Nienawidzę go. Podczas jego nagrywania definitywnie nie zagłębiliśmy się w melodii. Byliśmy podekscytowani, ale nasz następny album będzie zupełnie inny. Będzie lepszy i bardziej poukładany. W tamtym momencie byliśmy czterema różnymi osobowościami, czterema wspólnie grającymi osobami. Teraz to zespół - czterogłowy potwór.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jak nagrywacie jako zespół?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Lubimy nagrywać na żywo tyle, na ile to możliwe. Przed nagraniem Mother's Milk nie graliśmy razem za długo. John dołączył parę miesięcy wcześniej, a Chad Smith był w zespole tylko przez dwa tygodnie, więc chyba nie mieliśmy tyle doświadczenia, żeby na żywo pokazać swoją moc. Na początku tworzyliśmy ścieżki z basem i perkusją, dopiero potem dogrywaliśmy resztę. Jednak po pewnym czasie spędzonym w drodze, nagraliśmy "Show Me Your Soul", piosenkę, która jest częścią ścieżki dźwiękowej do "Pretty Woman." Nie mieliśmy problemu siedząc w miejscu i grając na żywo całą piosenkę. Byliśmy w jednym pokoju. Nasze wzmacniacze w innym. Tylko tak można osiągnąć efekt wzajemnego oddziaływania. Kiedy nagrywamy osobno i każda część jest idealna, efekt nigdy nie będzie tak dobry jaki byłby podczas wspólnej gry, kiedy każdy słyszy szczegóły pojawiające się w danej chwili.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Wystarczy, że spojrzę na ekspresję na twarzy Chada podczas gry na perkusji, a od razu czuję się tak, a nie inaczej. Osobne nagrywanie jest bardziej chłodne, a gra z innymi ludźmi to boska inspiracja.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">A co z wokalem?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Na żywo nagraliśmy wokale tylko w "Fire," piosence nagranej w starym składzie. Nie zrobiliśmy tego przy ostatnim albumie, bo w większości wokale nie były jeszcze dopracowane. Przy pierwszym i drugim albumie, a także w większości przy trzecim, wszystko nagraliśmy na żywo. Niekoniecznie wszystko zostaje opublikowane, ale Anthony nagrał scratch wokale podczas gdy my graliśmy. Im więcej zrobi się na żywo, tym lepiej. Im lepiej jesteś przygotowany, tym większa szansa, że zagrasz daną rzecz na żywo. Im spokojniejszy jesteś, tym lepiej ci to wyjdzie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Wiem, że w waszym zespole kładziecie nacisk na grupową emfazę. Jak przekłada się to na proces pisania?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Wydaje mi się, że wynika to przede wszystkim z jammów. Jeden z nas ma pomysł, na który wpadł i prezentuje go w studiu; powiedzmy, że to bardzo fajna linia basowa, więc dołączam gitarę. Mogę mieć pomysł na dobry bridge albo dobry refren. Czasami pracujemy nad czymś razem. Innymi razy improwizujemy i wymyślamy melodię, która dobrze brzmi, a potem próbujemy zamienić ją w piosenkę. Potem to zostawiamy i piszemy nową piosenkę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Możliwe są wszystkie te opcje.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Każdy jest swoim własnym szefem. Ja tworzę partie gitarowe, Chad zajmuje się perkusją, Flea basem, a Anthony wokalami. Każdy sugeruje coś jeśli chodzi o pracę innej osoby. Jeśli naprawdę chce się zagrać daną partię, można to zrobić, ale każdy słucha sugestii innych.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Możecie przeprowadzić mnie przez proces tworzenia piosenki takiej jak "Sexy Mexican Maid?"</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN &amp; FLEA:</span> Jest świetna!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Powiem ci dlaczego. Wymyśliłem melodię, która miała być do "Sexy Mexican Maid," ale wtedy o tym nie wiedzieliśmy. E do A, tak jak jest w piosence, ale melodia była inna. Okazało się, że nie spodobała się naszemu producentowi, ale my wiedzieliśmy, że musimy mieć wolną, funkową piosenkę. Tak więc-<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Nie, myślisz o "Nobody Weird." Tak było z refrenem "Nobody Weird," ale tak samo zrobiliśmy ze zwrotką "Sexy Mexican Maid". Wszedłem do jednego pokoju, a John do drugiego, oboje mieliśmy po pięć minut. Zdecydowaliśmy, że wymyślimy w pięć minut własne partie, a potem użyjemy tej najfajniejszej. To ja wymyśliłem najfajniejszą partię; wygrałem. Tak samo było w przypadku refrenu "Nobody Weird Like Me." Zrobiliśmy tak samo i znowu wygrałem. Jeśli chodzi o konkursy dotyczące wymyślania najlepszych partii, prowadzę 2:0. Wracając do "Sexy Mexican Maid," zbudowaliśmy tę piosenkę na podstawie linii basowej. Potem D.H. Peligro, nasz dawny perkusista, wymyślił świetną linię melodyczną, a potem John stworzył w studiu refren, a ja napisałem najfajniejszą możliwą linię basową.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Dodałbym tylko, że myśleliśmy, że piosenka nie ukaże się na albumie, bo Chad i Flea nagrywali już w studiu podkłady do innych piosenek. Ponieważ nie mogliśmy wymyślić nic, co pasowałoby do stworzonej przez Flea melodii, chcieliśmy się poddać. Potem udałem się do domu Anthony'ego i stworzyliśmy aranżację i refren. Następnego dnia wszystko zagrałem przed Flea i Chadem, a Flea stworzył najfajniejszą możliwą linię basową. Potem zaczęliśmy grać na próbę, żeby zobaczyć jak to będzie i to właśnie tego nagrania użyliśmy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>To prawda, dopiero wtedy skończyliśmy "Higher Ground," piosenkę, którą próbowaliśmy nagrać z 97 razy. To było okropne. Tak było tylko ten jeden raz.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Żeby poczuć inspirację, Flea zdjął spodnie i zagrał nago.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Próbowaliśmy już wszystkiego i w końcu wróciliśmy do domu, a następnego dnia do studia i pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy, było nagranie tej piosenki. W przypadku "Sexy Mexican Maid," wystarczyło jedno nagranie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Od jak dawna chcieliście zagrać "Higher Ground?"</span><br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Parę lat temu grałem sobie piosenki z płyty Stevie'ego Wondera i wiedziałem, że chcę nagrać ten utwór. To po prostu świetna piosenka jeśli chodzi o tekst, emocje i muzykę. Jestem bardzo zadowolony z efektu. Stworzyliśmy dobrą wersję. Nie zinterpretowaliśmy na dziwny sposób świetnej piosenki Stevie'ego Wondera. Po prostu zinterpretowaliśmy ją tak, jak widzimy muzykę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">To zabawne, że pomimo tego, że grałeś "Higher Ground" od lat, nagranie tego utworu trwało tak długo.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Jasne, ale ja zawsze grałem źle. Byłem całkiem sam i myślałem, że jestem świetny. Z zespołem było trudno, bo Chad musiał przez cały czas grać miarowy rytm. Nie wyszło nam trzy razy i zaczęliśmy wariować. Po prostu za bardzo się rozemocjonowaliśmy. Nie próbowaliśmy 97 razy. Próbowaliśmy wystarczająco dużo razy, żeby się wkurzyć. Producent w końcu kazał nam iść do domu.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Co z tym zrobiliście?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Po prostu zagraliśmy. Aranżacja była dobra, dodaliśmy wokale i refren. Poza tym dodaliśmy na koniec szybką, punk rockową wstawkę. Powtórzyliśmy też parę riffów. Ale piosenka mówi sama za siebie. Stevie Wonder to jeden z najświetniejszych geniuszy naszych czasów. To zaszczyt grać jego piosenkę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Słyszał ją?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Chyba tak. Przyjaciółka mojej mamy pracuje w sklepie muzycznym, do którego Stevie przyszedł kupić keyboard. Zapytała Stevie'ego czy słyszał naszą wersję piosenki, a on zaczął grać linię basową i powiedział, że nauczył się grać jak Flea. Nie wiem czy to prawda, ale czuję się świetnie za świadomością, że wie o naszym istnieniu. On bardzo dużo dla mnie znaczy. Jego muzyka zawsze bardzo głęboko mnie dotykała.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Macie na albumie ulubioną piosenkę?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Mój faworyt cały czas się zmienia. Na dzień dzisiejszy powiedziałbym, że to "Stone Cold Bush."<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jaka jest różnica między grą na żywo a grą w studiu?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN: </span>Kiedy jesteś w studiu i zrobisz przewrót, zagrasz złą nutę. Jeśli jednak zrobisz to na scenie, będzie to przejaw ekscytacji i radości. W studiu panuje większa koncentracja. Nie preferuję jednego bardziej niż drugie. Studio to piękne miejsce do tworzenia muzyki i eksperymentowania z pomysłami. Na scenie jest zupełnie inaczej. Chodzi o poczucie energii w danym pomieszczeniu i o przełożenie wszystkich wydarzeń danego dnia na własną głowę i dłonie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Twoja gra bardzo się zmieniła. Był jakiś moment, w którym to sobie uświadomiłeś?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN</span>: Podczas trasy promującej ten album, praktycznie każdego dnia stawałem się lepszy. Kiedy jestem na scenie, o niczym nie myślę. Jestem w stu procentach połączony z muzyką. Słucham jej każdą komórką mojego ciała. Nie staram się nikomu zaimponować. Myślę tylko o zagłębieniu się w kosmicznej melodii z resztą zespołu.<br />
<br />
A co z waszym wyposażeniem?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Jeśli chodzi o wzmacniacze, to używam Mesa/Boogie i nie wiem co to za rodzaj. Ale to jakby dwa wzmacniacze w jednym. Pokrętła są dobrze umiejscowione. Mogę kontrolować głośność, ale nie mogę zrobić tego z wysokimi tonami i basem, ale jeszcze nie jest to problem. Jestem pewny, że niedługo wyrosną mu nogi i ode mnie odejdzie. Moje efekty są możliwie najprostsze. Ostatnio bardzo się frustruję, że świetne efekty, które zostały stworzone, głównie te z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, nie są już produkowane. Nowym, cyfrowym efektom brakuje osobowości. Smuci mnie to, bo zastanawia mnie czy nikt już nie ma takiego gustu, jak ja. Jeśli posłuchasz starych nagrań the Beatles albo Jimiego Hendrixa, wszystkie efekty brzmią tam bardzo dobrze, ale tych dźwięków nie da się już odtworzyć, bo nie produkują tych efektów. Coraz trudniej i trudniej jest znaleźć te stare, ponieważ nie były dobrze zrobione i po prostu się psują. Mam pedał wah-wah Ibanez, ponieważ ma szerszą skalę niż inne. Używam przestera Fuzzface i Boss i przesuwnika fazy MXR i to tyle. Jeśli chodzi o gitary, mam parę Stratów i Les Paula. Mam stare Straty, to druga sprawa. Wykupują je Japończycy, więc za dziesięć lat bardzo trudno będzie je znaleźć. Dlatego próbuję zmagazynować je teraz, dopóki mam pieniądze. Nie gram na wszystkich. Wczoraj kupiłem Coral Sitara. Został użyty w piosence "Do It Again" Steely'ego Dana. Używam Strata i pickupów Les Paula. Nie podoba mi się, że nowe wyposażenie jest takie spokojne i przewidywalne. Pewnego razu poszedłem obejrzeć jak John McLaughlin gra na gitarze akustycznej z Al Dimeola i Paco de Lucia i było świetnie. Zaimponował mi grą na akustyku, najprostszym możliwym instrumencie. Potem zagrał na Synclavierze. Było okropnie. Jeśli wszystko grałby przy pomocy Les Paula i Marshalla, byłoby pięknie, ale przy użyciu tych ogromnych ustawień, nie da się uwiecznić takiej samej uczuciowości. Wielka szkoda, że świat gitar opanowuje technika, zarówno jeśli chodzi o wyposażenie jak i o grę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Używam Music Mana. Bardzo mi to pasuje, bo to dobry, prosty bas. Przez pewien czas używałem Spectorsa i innych drogich basów, ale wróciłem do Music Mana. To świetny bas. Jego ton jest jedyny w swoim rodzaju. Mam zwykłego Music Mana, pięciostrunowego Music Mana i Music Mana z bezprogową podstrunnicą. Właśnie je kupiłem i jeszcze nie do końca je opanowałem. Bezprogowy kupiłem po nagraniu albumu, ale użyłem go przy piosence do ścieżki dźwiękowej Pretty Woman, "Show Me Your Soul." Po prostu uwielbiam te basy. Są funkowe i proste. Dobrze brzmią i są niezawodne. Jedyne, co mi się w nich nie podoba, to mostki. Mam ostry i fizyczny styl gry, a struny wyskakują z siodełka. Używam Badassa. Mam też głośniki Mesa/Boogie, 4x15s i 4x10s i dwa zasilające je wzmacniacze Gallien-Krueger. Używałem wzmacniacza Mesa/Boogie z przedwzmacniaczem EV S-1. Jednak produkty Gallien-Krueger działają dobrze. Włączasz je, a one zaczynają działać. Używam też envelope filter. Nie używałem tego przy ostatniej płycie. Na wcześniejszym albumie użyłem go przy "Subterranean Homesick Blues" i połączyłem z różnymi overdubami, żeby uzyskać dźwięk Bootsy Collins. Był tego mistrzem i jednym z moich ulubionych basistów. Jest jednym z najlepszych basistów naszych czasów. Zrewolucjonizował dźwięk basu.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Poznałeś go kiedy George Clinton wyprodukował waszą płytę Freaky Styley?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Nie wtedy, ale później, też dzięki George'owi. Nie spędziłem z nim dużo czasu, ale poznałem go i trochę pogadaliśmy. Jest bardzo szczęśliwym, miłym gościem. Nie rozmawialiśmy o grze na basie. Byliśmy na koncercie, na którym chciał zeskoczyć ze sceny, ale tego nie zrobił.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Skoro mowa o zeskakiwaniu ze sceny, czy jest to część waszych koncertów?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>To nie jest część aktu. W naszym akcie chodzi o spontaniczność. Ostatnio zostaliśmy skrytykowani przez prasę, bo zeskoczyłem ze sceny w Daytona Beach i podniosłem jedną dziewczynę, ale nic jej nie zrobiłem i nigdy nie chciałbym nikogo zranić. To dla nas hańba, że otrzymujemy tak negatywny rozgłos, ponieważ w Red Hot Chili Peppers chodzi o uszczęśliwianie ludzi i kreowanie pozytywnych uczuć, a nie o ich unieszczęśliwianie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Czy gitarowe solówki też są spontaniczne?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Jasne, wszystkie solówki takie są. Definitywnie nie rozpisuję solówek, bo kiedy tak się robi, nie ma w nich boskiej inspiracji. Najlepiej jest zapamiętać miejsce, w którym w danym momencie jest twoja głowa i serce i potem to nagrać. Jest w tym świetne piękno. Fakt, że muzyka istnieje w danym czasie jest tym, co kocham w grze na żywo. To dlatego nie lubię, kiedy nasze koncerty są nagrywane.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jak to wszystko zmienia się po nagraniu?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN: </span>Kiedy piosenki zostaną nagrane, wiesz, że nie istnieją już one tylko w tym jednym momencie. To ma wpływ na mój sposób gry. Nie lubię gdy na scenie poza innymi muzykami jest coś, co wpływa na moją grę. Nasze koncerty to intensywność. Jesteśmy zespołem grającym koncerty, a nie zespołem studyjnym. Ludzie, którzy rapują albo lubią funk świetnie będą się przy naszej muzyce bawić. Uważam, że każdy z otwartym umysłem może polubić naszą działalność.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Używasz różnych gitar w celu uzyskania różnych muzycznych efektów?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Les Paula używam do naprawdę ostrych piosenek, takich jak "Good Time Boys." Poza tym nie posiada twanga, a ja lubię go używać. Jeśli piosenka ma tworzyć wrażenie seksualnej, jak w przypadku "Sexy Mexican Maid," używam Strata. Solówka w tej piosence to ten sam dźwięk, który pojawia się w paru innych piosenkach. Według mnie, piosenka ta jest idealną melodią do wolnego seksu i przy solówce chciałem uzyskać ten sam efekt. Tak naprawdę jednak próbuję o niczym nie myśleć. Po prostu staram się, żeby przemawiał prze mnie spokój.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Na albumie pojawia się szeroki przedział muzycznego stylu. Czy to przysporzyło ci jakiś kłopotów?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Ja w ten sam sposób słucham muzyki. Kiedy przesłuchuję swoje płyty, słucham Funkadelic, potem Toma Jonesa, potem Igora Stravinsky'ego, potem George’a Micheala i Guns N' Roses. Od zawsze tak wyglądał mój gust. Zawsze starałem się słuchać tak wielu różnych gatunków muzyki, jak to możliwe. Jeśli chodzi o the Chilis, nie mamy zaplanowanego sposobu pisania. Piękne w tym zespole jest to, że nie ograniczamy się do żadnego gatunku. Ludzie, którzy lubią heavy metal, mogą posłuchać naszej muzyki, bo to najostrzejsza muzyka na świecie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Biorąc pod uwagę podstawy funku, czy to od basu zaczynały się piosenki?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Rytm i uczucie tworzą funk. Bas to jego nierozdzielna część. Dużo funkowych piosenek opiera się na basie. Innie nie. Uwielbiam grać funkowy bas. To po to żyję. To tym się zajmuję. Przy tym albumie były takie piosenki, w których to bas był inspiracją: "Good Time Boys," "Nobody Weird Like Me." "Sexy Mexican Maid" - ten utwór zaczął się od basu, ale stał się czymś więcej. Piosenki w większości są wysiłkiem grupowym. Trudno jest mi je sklasyfikować. Dla mnie wszystkie są Red Hot Chili Peppers. Ale wszytko, co gramy, to dla mnie coś naturalnego. Nie chodzi o siedzenie w miejscu i próby osiągnięcia tego albo innego uczucia. Chodzi o granie czegoś, dopóki nie będzie na tyle dobre, by zamieniło się w piosenkę. Nie chodzi tu o świadomość ani intelekt. To bardzo pierwotne czynności. Czasami wychodzi z tego coś ostrego i szybkiego, czasami coś dziwnego i psychodelicznego, a czasami seksualnego i funkowego. Po prostu kocham grać. Gra na basie to piękna rzecz. Czuję się szczęściarzem mogąc wspierać samego siebie robiąc to, co kocham.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">A co z adaptacją "Fire"?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>To szybsza piosenka. Jest świetna, ale tak jak Jimi Hendrix pojawiła się w czasach szczęśliwych odlotów na kwasie, a my dorastaliśmy otoczeni punk rockiem. Tutaj pojawia się różnica. Nie jest to koniecznie estetyka punk rockowa. Według mnie punk rock to ogólna energia i uczucie, dzięki któremu zespół nie jest odseparowany od publiczności.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jak to się stało, że do nagrania piosenki przyczynił się Hillel Slovak?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Nagraliśmy ją jeszcze kiedy był w zespole. Próbowaliśmy nagrać "Fire" przy okazji każdej naszej płyty, bo zawsze graliśmy ją na żywo. Kiedy nagraliśmy ją na trzeci album, była świetna, ale nie pojawiła się na płycie. Cieszę się, że w końcu to załatwiliśmy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Kogo naśladowałeś kiedy zacząłeś grać?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Kiedy zaczynałem, naśladowałem punkowe zespoły jak the Germs i Black Flag, Fear i Sex Pistols. W wieku od ośmiu do dziesięciu lat słuchałem tylko tego. Potem kupiłem płytę Jimiego Hendrixa i mój gust bardzo się rozszerzył do wszystkich gitarzystów lat sześćdziesiątych. Odkrywałem kim się inspirowali i słuchałem ludzi takich jak Elmore James, Willie Dixon, Johnny "Guitar" Watson, Lightnin' Hopkins. Było ich całe mnóstwo. Uważam, że ta muzyka to czysta ekspresja. Uwielbiam kiedy muzyka ogarnia moją duszę, bez względu na to, czy mam przez nią ochotę się śmiać czy kogoś pobić. To z taką muzyką jestem naprawdę związany. Potem zacząłem słuchać Franka Zappy. W nowoczesnej muzyce klasycznej jest świat, którego zacząłem słuchać zainspirowany przez niego - ludzie tacy jak Eric Dolphy, który po Jimim Hendrixie jest moim ulubionym muzykiem. Każdy powinien kupić płytę Erica Dolphy'ego w celu zrozumienia o co chodzi w czystej ekspresji. Moja ulubiona płyta to chyba album Point of Departure Andrew Hill'a. Eric Dolphy gra wiele świetnych rzeczy. Zanim jednak usłyszałem ten album, nie potrafiłem wyobrazić sobie, że czterech gości może do tego stopnia wiedzieć co dzieje się w głowach pozostałych. Wszystko brzmi 'na zewnątrz', ale naprawdę grają razem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jakich młodych gitarzystów lubisz?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Uważam, że Slash jest dobrym gitarzystą, bo nie obchodzi go pokazywanie ludziom jak szybko potrafi grać. Gra melodie. Można spokojnie zaśpiewać przy połowie jego solówek. To dlatego go lubię. Nie wpadł w pułapkę nowoczesnej techniki. Nie chcę brzmieć jakbym chciał tę część gry odsunąć na bok, bo świetnie jest uczyć się tego, co związane z techniką. Jednak trzeba też nauczyć się o niej zapominać, bo inaczej będzie wchodzić ci w drogę. Spędziłem mnóstwo czasu godzinami siedząc w miejscu z metronomem. Kiedyś, z braku lepszej roboty, ćwiczyłem 10 do 15 godzin dziennie. Niegdyś ćwiczyłem wszystkie możliwe skale, wykonywałem wszelakie ćwiczenia i grałem tyle dziwnych, skomplikowanych melodii Franka Zappy, ile mogłem. Teraz czuję, że dużo czasu potrzebowałem, żeby zignorować to wszystko na tyle, by poczuć, że wyrażam sam siebie. To będzie widać na następnej płycie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Flea, w swoich inspiracjach wymieniasz Bootsy Collins i Stevie'ego Wondera. Ale kogo słuchałeś kiedy ty się uczyłeś?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Najpierw zacząłem grać na trąbce. Ciągle na niej gram, ale tylko kiedy zagłębię się w melodii. Wychowałem się słuchając jazzu. Kiedy byłem dzieckiem, Louis Armstrong był dla mnie gigantem, tak samo jak Billie Holiday, Clifford Brown i Lee Morgan, bo to taką muzykę grał mój tata i ojczym. Kiedy miałem jedenaście lat, mój tata improwizował w domu, zarówno w Nowym Jorku, jak i w L.A. Te improwizacje były najlepsze. Jakiś stary saksofonista powiedział mi próbując złapać oddech, "Niektórzy ludzie grają wyżej, inni grają szybciej, ale nikt nie gra tak, jak Louis Armstrong." Zawsze zapamiętam to jako powód, dla którego Louis Armstrong jest dla mnie tak ważny. Uważam, przede wszystkim jeśli chodzi o dzisiejszych rockowych gitarzystów, pomimo tego, że lubię wirtuozerię, że chodzi o coś więcej niż rytmikę. Chodzi o granie muzyki, która dobrze brzmi. Niekoniecznie trzeba mieć ogromną wyobraźnię. To między innymi dlatego starałem się, żeby moja gra na basie pozostała w pewnym sensie naiwna, żeby udało mi się zatrzymać w niej duszę. Gra z duszą to najważniejsza rzecz, a najlepiej osiąga się ją poprzez prostotę. Oczywiście, możliwości techniczne są ważne. Nawet jeśli ktoś gra "Mary Had A Little Lamb," można stwierdzić czy ma te umiejętności, czy nie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Kiedy zamiast na trąbce zacząłeś grać na basie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> W liceum grałem na trąbce w The City College Jazz Band. Improwizowałem z moim tatą i jego przyjaciółmi. Grałem w filharmonii L.A. Junior. Potem poznałem Hillela, który należał do zespołu grającego dziwny rock. Nie podobał im się ich basista, więc Hillel poprosił, żebym ja nauczył się grać. Po trzech tygodniach zagrałem na pierwszym koncercie. Od tego się zaczęło. Parę lat później usłyszałem muzykę punk rock i bardzo mi się to spodobało, ponieważ zawsze byłem w pewnym sensie nadpobudliwy i pełen energii. Nie potrafię za długo wysiedzieć w miejscu. Wciągnąłem się w punk w 1981 albo '82, a nie, kiedy rodził się w '77 i '78. Tak więc miałem odniesienia do różnych gatunków muzyki i świetnych zespołów, które grały w tamtym czasie, czyli Bad Brains, Minor Threat, the Germs i Black Flag; zespoły, które według mnie tworzyły naprawdę innowatorską muzykę i które do dnia dzisiejszego nie są znane tak bardzo, jak powinny być znane za zmianę oblicza muzyki rock. Wielkie, popularne zespoły jak the Sex Pistols czy the Ramones zyskały popularność, ale było wiele zespołów, które nigdy nie zdobyły dobrej promocji ani pieniędzy, a grały innowatorską muzykę. Czasami wynikało to po prostu z zamiłowania muzyków do muzyki. Ci ludzie nie grali, żeby się zabezpieczyć. Dla nich nie liczyła się fryzura ani dziura w dżinsach. Część ruchu punk rock składała się z najlepszej muzyki całej dekady. Było to ignorowane przez 'poważnych' muzyków. Nie chcę umniejszać osiągnięć zespołów takich jak Led Zeppelin czy Jimiego Hendrixa, ale według mnie zespół taki jak the Germs jest tak samo ważny.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Czy twojemu tacie spodobało się, że zamiast na trąbce, zacząłeś grać na basie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Nie do końca mu się to podobało. Gra na trąbce naprawdę dobrze mi szła. Zostałem najlepszym trębaczem w mieście. Ciągle dobrze brzmię przez jakieś 30 sekund, ale potem o wszystkim zapominam. Moi rodzice się rozstali, więc nie widuję go za często, ale oboje są ze mnie dumni. Przede wszystkim moja matka - która zawsze chciała, żebym grał na trąbce - jest dumna, że jej syn gra muzykę, którą kocha i dobrze sobie w niej radzi. Mam żonę i córkę, dach nad głową i samochód. Potrafię zająć się biznesem. Ona lubi naszą muzykę. Przychodzi na koncerty i tańczy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">W przypadku trąbki, miałeś dobre tło muzyczne. Czy brałeś lekcje gry na basie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Nie, nauczyłem się całkiem sam. Nauczyłem się grając z ludźmi i słuchając płyt. Dla każdego muzyka ważne jest tylko, żeby kochać to, co się robi. Ja zainteresowałem się muzyką kiedy moja mama poślubiła mojego ojczyma. Nagle w moim domu pojawił się muzyk. Co weekend organizowali wielkiego grilla i wszyscy ci muzycy odwiedzali nas i grali przez cały dzień. To po prostu mnie zachwycało. Uznałem widok tych gości dmuchających, wciskających, dmuchających, ssących i uderzających różne rzeczy za niesamowicie zabawny. Ze śmiechu tarzałem się po podłodze. Cieszę się, że tego doświadczyłem i swoją miłość do muzyki wykształciłem w sobie w młodym wieku.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">John, czy ty się z kimś uczyłeś?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Nie, jestem samoukiem. Nauczyłem się, ale wiem jak czytać nuty, pisać dla orkiestry, pisać partie pod instrumenty dęte. Uczyłem się z Frank Zappa Guitar Book, zbiorze transkrypcji stworzonych przez Steve'a Vai. Porównywałem ją z albumami. To najbardziej skomplikowane struktury rytmiczne. W procesie eliminacji zrozumiałem jak to wszystko grać. Bardzo się w to wciągnąłem. Nie sądzę, by lekcje były konieczne. Nikt nie nauczy cię niczego, przez co mógłbyś być dobrym gitarzystą. To musi wyniknąć z dużej ilości gry. Dopóki grasz cały czas, w nocy i w dzień, dopóki myślisz tylko o muzyce, będziesz świetnym muzykiem. Nie ważne ile wiesz o teorii. Ważne jest tylko twoje oddanie i miłość do muzyki.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Dalej ćwiczysz?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN: </span>Staram się. Jest trudno kiedy z gry czerpie się pieniądze i kiedy w autobusie ciągle otaczają cię hałasujący ludzie. Ostatnio jednak skończyliśmy trasę i od tego czasu dużo ćwiczę. Jednak nawet teraz jest to trudne; kiedy gra się co noc przez sześć miesięcy, ma się ochotę na chwilę o tym zapomnieć. Kiedy ćwiczę, nie wygląda to już tak, jak wcześniej. Teraz zwykle chodzi o próby pisania muzyki. Kiedyś narzucałem sobie dyscyplinę, grałem te same nuty przez godzinę i robiłem przerwy tylko po to, żeby zaciągnąć się papierosem. Jedyna rzecz, jaka wymaga teraz dyscypliny to próby zrozumienia jak zagrać solówki saksofonowe i klarnetowe, których słucham na albumach Johna Coltrane, Erica Dolphy'ego czy Milesa Davisa. Po pewnym czasie staje się to irytujące, ale po prostu jakoś przez to brnę. Trudno jest zrozumieć to uczucie, bo akcenty są kompletnie inne. Oni każdą nutę grają inaczej, nie mówiąc już o przekładaniu tego na gitarę. Odtwarzanie solówek ich gitarzystów nie jest warte zachodu, bo ktoś już to zrobił. Jednak solówki Erica Dolphy'ego albo Johna Coltrane sprawiają, że inaczej myśli się o swoim instrumencie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Flea, w niektórych miejscach ostro kostkujesz, grasz w sumie pierwsze skrzypce. W którym miejscu na albumie najbardziej ci się to podoba?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Robię dwie rzeczy. Jedna polega na 'spacerowaniu' dwóch palców, a druga na użyciu kciuka i palca środkowego. Jeśli chodzi o szarpanie, "Magic Johnson" to jeden z moich ulubionych utworów.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Tłumisz czasem dźwięki?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Raczej nie, ale robię to przy okazji mocnego bicia. Jest to wtedy potrzebne, żeby dodać dźwiękom dynamiki. Mam naturalną tendencję, żeby uderzać w bas, żeby walić w niego dopóki nie poczuję bólu. To moja specjalność. Jeśli jest coś, czego nie robi nikt poza mną, jest to właśnie to. Dzięki temu zyskałem duży rozgłos - użyłem funkowej melodii i zamieniłem ją w brzmienie Red Hot Chili Peppers.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Skoro macie teraz nowego gitarzystę i perkusistę, jak zmieniło się to brzmienie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Ciężko jest mi to opisać. Na pewno się zmieniło. Myślałem, że tak się nie stało, ale kiedy teraz o tym myślę, wiem, że taka zmiana zaszła.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Oglądałem ostatnio stare nagrania wideo i zmieniło się niesamowicie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Jest całkiem inne. Jack był inny niż Chad. Jack wiedział wiele o wszystkim związanym z hi-hat. Chad może i więcej gra, ale nie wie aż tyle.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Wydaje mi się, że różnica polega na tym, że Jack jest świetny w graniu pewnych bitów, a Chad ma do tego dzikie podejście. Nie chodzi o to, że traci poczucie czasu, robi to tylko czasem. Po prostu jest bardziej rozluźniony.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> W kwestiach gitary, według mnie Hillel miał własny, unikalny i cudowny styl. To był Hillel, jego własny miks Hendrixa i Andy'ego Gilla. Był po prostu hollywoodzkim świrem z Izraela. Miał własną mistykę i brzmienie, ale nie miał techniki. Nie wiedział nic o harmonii ani teorii. John też ma własny styl, ale potrafi przekształcać różne dźwięki, wie jak wejść do świata muzyki. Może wybierać z większej ilości opcji.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN: </span>Próbuję grać w sposób minimalistyczny. Jak powiedział Flea, mam dużo możliwości, ale próbuję odnosić się do swoich inspiracji raczej jeśli chodzi o emocje, a nie technikę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jaki obraz staracie się przedstawiać jako zespół biorąc pod uwagę fakt, że wasza muzyka jest tak różnorodna?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>To dziwne; to, jak zespół chce być widziany i to jak jest widziany to dwie różne rzeczy. Ale chciałbym, żebyśmy byli postrzegani jako zespół zakochany w muzyce; jako grupa świrów, którzy grają muzykę, którą kochają. To tym jesteśmy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Mamy nadzieję, że ludzie zauważą piękno wynikające z naszej szczerości; to, że przez naszą muzykę przemawia nasz styl życie, i że robiąc przełomowe rzeczy nie podchodzimy do siebie na poważnie. Ciągle potrafimy śmiać się z siebie i tego, co robimy.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Tłumaczenie: agjk</span> (absolutnie fenomenalna dziewczyna. Całość zajęła jej GODZINĘ! Wielki szacunek i czapki z głów.<br />
<br />
Do innych: WIDZICIE JAKIE TALENTY ZNAJDUJE? LICZĘ O CO NAJMNIEJ 10 PKT PRZEDŁUŻENIE MOJEGO WIRTUALNEGO PENISA! <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" />)<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Źródło:</span> <a href="http://invisible-movement.net" target="_blank">invisible-movement.net</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[The <span style="font-weight: bold;">Red Hot Chili Peppers</span> przecierają szlaki świata rocka swoimi szalonymi wyczynami na scenie i obłędnymi, różnorodnymi muzycznymi wstawkami związanymi z rapem, funkiem, punkiem i heavy metalem. Wszystko to znajduje się w ostrej mieszance, jaką jest ich piąty album, <span style="font-weight: bold;">Mother's Milk</span>, pierwsza płyta od tragicznej śmierci jednego z założycieli zespołu, gitarzysty <span style="font-weight: bold;">Hillela Slovaka</span>. Pomimo tego, że sukces LP pozwolił popularnemu zespołowi z L.A. przebić się na scenę narodową, łączyło się to z wyzwaniem dotyczącym połączenia z powstałą miksturą młodego gitarzysty <span style="font-weight: bold;">Johna Frusciante</span> i perkusisty <span style="font-weight: bold;">Chada Smitha</span>. Wszystko wskazuje jednak na to, że nowi są już nazywani <span style="font-weight: bold;">Chilis</span>, należą do braterstwa muzycznego szaleństwa i wyrażają swoje indywidualne style przyczyniając się do charakterystycznego brzmienia zespołu, który swoimi korzeniami sięga do punk rockowych zespołów takich jak the <span style="font-weight: bold;">Germs</span> i <span style="font-weight: bold;">Black Flag</span>.<br />
<br />
Pomimo tego, że album jest mocny, jest to tylko zapowiedź siły i dynamiki wypełniającej imponujące koncerty <span style="font-weight: bold;">Chilis</span> (pomimo tego, że basista <span style="font-weight: bold;">Flea</span> był aresztowany za zeskoczenie ze sceny i składanie kobietom na widowni pewnych propozycji, upiera się, że został wrobiony przez prawicowców). Poza szalonym dostarczaniem publiczności rozrywki, mamy do czynienia z głęboką, duchową podporą, która czuwa nad życiem i muzyką zespołu i jasnym jest, że<span style="font-weight: bold;"> Frusciante</span> stał się <span style="font-weight: bold;">Chili</span>, ponieważ jego gra zawiera ten duchowy przekaz.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">John, jak dostałeś się do zespołu?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN</span>: Jestem w zespole od dwóch lat. Grałem z D.H. Peligro, który był przyjacielem Flea. Byłem bardzo oddany muzyce Red Hot Chili Peppers ze względu na fakt, że zawsze grali najbardziej przełomową, rewolucyjną muzykę w historii. Kiedyś opłacałem moim przyjaciołom bilety, żeby móc ich zobaczyć, chociaż sam nie miałem pieniędzy. Wtedy myśląc o raju, myślałem o wyjechaniu z nimi w trasę i oglądaniu Red Hot Chili Peppers każdej nocy. W każdym razie, D.H. zorganizował jam ze mną, nim i Flea. Potem stała się tragedia. Hillel (Slovak) umarł. Pomimo tego, że Flea podobała się moja gra, zatrudnili Blackbirda (McKnighta) z Funkadelic, ponieważ przez długi czas się przyjaźnili, a przyjaźń w tym zespole jest bardzo ważna. Ale coś nie grało między nimi. Ten zespół musi pracować jako czwórka ludzi, która myśli tak samo. Ludzie muszą się połączyć, a z Blackbirdem po prostu do tego nie doszło. Anthony (Kiedis) usłyszał moją grę podczas przesłuchania do Thelonius Monster. Tej samej nocy zwolnili Blackbirda i zatrudnili mnie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jak poradziłeś sobie z Thelonius Monster?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Od razu zostałem zatrudniony, ale zrezygnowałem tej samej nocy. Ciągle grałem z nimi przez następne dwa tygodnie. Byli załamani, ale zagrałem z nimi na wszystkich koncertach, które już mieli zaplanowane.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Grałeś wcześniej w innych zespołach?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Kiedy dołączyłem do zespołu, miałem tylko 18 lat. Zrezygnowałem ze szkoły w wieku 16 lat. Nie miałem żadnego doświadczenia w zakresie gry z innymi ludźmi. Kiedy przyjechałem do Hollywood, improwizowałem z kim tylko się dało, ale po raz pierwszy w życiu zagrałem z Thelonius Monster. Byłem bardzo zdenerwowany. Nagle stałem się jednym z Red Hot Chili Peppers, ale piosenkarz słyszał mnie tylko raz. Nie miałem pojęcia jak zachowywać się na scenie. Przez parę pierwszych miesięcy jako Chili Pepper zawsze czułem, że muszę być rozrywkowy, że nie mogę po prostu stać w miejscu. Skakałem po scenie jak szalony nawet jeśli nie przychodziło mi to naturalnie. Po prostu czułem się do tego zobowiązany. Z upływem czasu uświadomiłem sobie, że w staniu w miejscu i fajnym wyglądzie jest jakaś moc. Dla muzykalności nie ma to znaczenia. Jest wielu ludzi, którzy potrafią wszystkie techniczne triki. Czują się zobowiązani żeby je wykonywać tylko dlatego, że wiedzą jak to zrobić. Na dłuższą metę takie coś nie działa, bo nie pokazuje się wtedy swojej osobowości. Lepiej byłoby gdyby ci ludzie nauczyli się jak wyrażać siebie. Muzyka to nie olimpiada. Muzyka to coś, co robi się, bo jest ona twarzą Boga.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Ile czasu zajęło to Tobie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Poczucie, że tam pasuję? Trochę to trwało. Czuję, że coraz częściej i częściej do tego dochodzi. Flea i Anthony, założyciele zespołu, od razu mnie zaakceptowali. Powiedzieli, "Teraz jesteś gitarzystą. Twoje pomysły są tak samo ważne jak nasze. Będziemy zarabiać tyle samo pieniędzy. Nasze umysły nie są zamknięte. Chcemy usłyszeć wszystkie napisane przez ciebie piosenki." Tak więc pozwolili mi się wyluzować. Ciągle jednak potrzebowałem czasu, żeby tak naprawdę wyrazić siebie, a nie pokazywać im co potrafię. Niektórzy są muzykalni, niektórzy nie. To dlatego nie mogę słuchać gry na naszym albumie. Nienawidzę go. Podczas jego nagrywania definitywnie nie zagłębiliśmy się w melodii. Byliśmy podekscytowani, ale nasz następny album będzie zupełnie inny. Będzie lepszy i bardziej poukładany. W tamtym momencie byliśmy czterema różnymi osobowościami, czterema wspólnie grającymi osobami. Teraz to zespół - czterogłowy potwór.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jak nagrywacie jako zespół?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Lubimy nagrywać na żywo tyle, na ile to możliwe. Przed nagraniem Mother's Milk nie graliśmy razem za długo. John dołączył parę miesięcy wcześniej, a Chad Smith był w zespole tylko przez dwa tygodnie, więc chyba nie mieliśmy tyle doświadczenia, żeby na żywo pokazać swoją moc. Na początku tworzyliśmy ścieżki z basem i perkusją, dopiero potem dogrywaliśmy resztę. Jednak po pewnym czasie spędzonym w drodze, nagraliśmy "Show Me Your Soul", piosenkę, która jest częścią ścieżki dźwiękowej do "Pretty Woman." Nie mieliśmy problemu siedząc w miejscu i grając na żywo całą piosenkę. Byliśmy w jednym pokoju. Nasze wzmacniacze w innym. Tylko tak można osiągnąć efekt wzajemnego oddziaływania. Kiedy nagrywamy osobno i każda część jest idealna, efekt nigdy nie będzie tak dobry jaki byłby podczas wspólnej gry, kiedy każdy słyszy szczegóły pojawiające się w danej chwili.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Wystarczy, że spojrzę na ekspresję na twarzy Chada podczas gry na perkusji, a od razu czuję się tak, a nie inaczej. Osobne nagrywanie jest bardziej chłodne, a gra z innymi ludźmi to boska inspiracja.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">A co z wokalem?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Na żywo nagraliśmy wokale tylko w "Fire," piosence nagranej w starym składzie. Nie zrobiliśmy tego przy ostatnim albumie, bo w większości wokale nie były jeszcze dopracowane. Przy pierwszym i drugim albumie, a także w większości przy trzecim, wszystko nagraliśmy na żywo. Niekoniecznie wszystko zostaje opublikowane, ale Anthony nagrał scratch wokale podczas gdy my graliśmy. Im więcej zrobi się na żywo, tym lepiej. Im lepiej jesteś przygotowany, tym większa szansa, że zagrasz daną rzecz na żywo. Im spokojniejszy jesteś, tym lepiej ci to wyjdzie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Wiem, że w waszym zespole kładziecie nacisk na grupową emfazę. Jak przekłada się to na proces pisania?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Wydaje mi się, że wynika to przede wszystkim z jammów. Jeden z nas ma pomysł, na który wpadł i prezentuje go w studiu; powiedzmy, że to bardzo fajna linia basowa, więc dołączam gitarę. Mogę mieć pomysł na dobry bridge albo dobry refren. Czasami pracujemy nad czymś razem. Innymi razy improwizujemy i wymyślamy melodię, która dobrze brzmi, a potem próbujemy zamienić ją w piosenkę. Potem to zostawiamy i piszemy nową piosenkę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Możliwe są wszystkie te opcje.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Każdy jest swoim własnym szefem. Ja tworzę partie gitarowe, Chad zajmuje się perkusją, Flea basem, a Anthony wokalami. Każdy sugeruje coś jeśli chodzi o pracę innej osoby. Jeśli naprawdę chce się zagrać daną partię, można to zrobić, ale każdy słucha sugestii innych.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Możecie przeprowadzić mnie przez proces tworzenia piosenki takiej jak "Sexy Mexican Maid?"</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN &amp; FLEA:</span> Jest świetna!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Powiem ci dlaczego. Wymyśliłem melodię, która miała być do "Sexy Mexican Maid," ale wtedy o tym nie wiedzieliśmy. E do A, tak jak jest w piosence, ale melodia była inna. Okazało się, że nie spodobała się naszemu producentowi, ale my wiedzieliśmy, że musimy mieć wolną, funkową piosenkę. Tak więc-<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Nie, myślisz o "Nobody Weird." Tak było z refrenem "Nobody Weird," ale tak samo zrobiliśmy ze zwrotką "Sexy Mexican Maid". Wszedłem do jednego pokoju, a John do drugiego, oboje mieliśmy po pięć minut. Zdecydowaliśmy, że wymyślimy w pięć minut własne partie, a potem użyjemy tej najfajniejszej. To ja wymyśliłem najfajniejszą partię; wygrałem. Tak samo było w przypadku refrenu "Nobody Weird Like Me." Zrobiliśmy tak samo i znowu wygrałem. Jeśli chodzi o konkursy dotyczące wymyślania najlepszych partii, prowadzę 2:0. Wracając do "Sexy Mexican Maid," zbudowaliśmy tę piosenkę na podstawie linii basowej. Potem D.H. Peligro, nasz dawny perkusista, wymyślił świetną linię melodyczną, a potem John stworzył w studiu refren, a ja napisałem najfajniejszą możliwą linię basową.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Dodałbym tylko, że myśleliśmy, że piosenka nie ukaże się na albumie, bo Chad i Flea nagrywali już w studiu podkłady do innych piosenek. Ponieważ nie mogliśmy wymyślić nic, co pasowałoby do stworzonej przez Flea melodii, chcieliśmy się poddać. Potem udałem się do domu Anthony'ego i stworzyliśmy aranżację i refren. Następnego dnia wszystko zagrałem przed Flea i Chadem, a Flea stworzył najfajniejszą możliwą linię basową. Potem zaczęliśmy grać na próbę, żeby zobaczyć jak to będzie i to właśnie tego nagrania użyliśmy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>To prawda, dopiero wtedy skończyliśmy "Higher Ground," piosenkę, którą próbowaliśmy nagrać z 97 razy. To było okropne. Tak było tylko ten jeden raz.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Żeby poczuć inspirację, Flea zdjął spodnie i zagrał nago.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Próbowaliśmy już wszystkiego i w końcu wróciliśmy do domu, a następnego dnia do studia i pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy, było nagranie tej piosenki. W przypadku "Sexy Mexican Maid," wystarczyło jedno nagranie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Od jak dawna chcieliście zagrać "Higher Ground?"</span><br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Parę lat temu grałem sobie piosenki z płyty Stevie'ego Wondera i wiedziałem, że chcę nagrać ten utwór. To po prostu świetna piosenka jeśli chodzi o tekst, emocje i muzykę. Jestem bardzo zadowolony z efektu. Stworzyliśmy dobrą wersję. Nie zinterpretowaliśmy na dziwny sposób świetnej piosenki Stevie'ego Wondera. Po prostu zinterpretowaliśmy ją tak, jak widzimy muzykę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">To zabawne, że pomimo tego, że grałeś "Higher Ground" od lat, nagranie tego utworu trwało tak długo.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Jasne, ale ja zawsze grałem źle. Byłem całkiem sam i myślałem, że jestem świetny. Z zespołem było trudno, bo Chad musiał przez cały czas grać miarowy rytm. Nie wyszło nam trzy razy i zaczęliśmy wariować. Po prostu za bardzo się rozemocjonowaliśmy. Nie próbowaliśmy 97 razy. Próbowaliśmy wystarczająco dużo razy, żeby się wkurzyć. Producent w końcu kazał nam iść do domu.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Co z tym zrobiliście?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Po prostu zagraliśmy. Aranżacja była dobra, dodaliśmy wokale i refren. Poza tym dodaliśmy na koniec szybką, punk rockową wstawkę. Powtórzyliśmy też parę riffów. Ale piosenka mówi sama za siebie. Stevie Wonder to jeden z najświetniejszych geniuszy naszych czasów. To zaszczyt grać jego piosenkę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Słyszał ją?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Chyba tak. Przyjaciółka mojej mamy pracuje w sklepie muzycznym, do którego Stevie przyszedł kupić keyboard. Zapytała Stevie'ego czy słyszał naszą wersję piosenki, a on zaczął grać linię basową i powiedział, że nauczył się grać jak Flea. Nie wiem czy to prawda, ale czuję się świetnie za świadomością, że wie o naszym istnieniu. On bardzo dużo dla mnie znaczy. Jego muzyka zawsze bardzo głęboko mnie dotykała.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Macie na albumie ulubioną piosenkę?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Mój faworyt cały czas się zmienia. Na dzień dzisiejszy powiedziałbym, że to "Stone Cold Bush."<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jaka jest różnica między grą na żywo a grą w studiu?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN: </span>Kiedy jesteś w studiu i zrobisz przewrót, zagrasz złą nutę. Jeśli jednak zrobisz to na scenie, będzie to przejaw ekscytacji i radości. W studiu panuje większa koncentracja. Nie preferuję jednego bardziej niż drugie. Studio to piękne miejsce do tworzenia muzyki i eksperymentowania z pomysłami. Na scenie jest zupełnie inaczej. Chodzi o poczucie energii w danym pomieszczeniu i o przełożenie wszystkich wydarzeń danego dnia na własną głowę i dłonie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Twoja gra bardzo się zmieniła. Był jakiś moment, w którym to sobie uświadomiłeś?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN</span>: Podczas trasy promującej ten album, praktycznie każdego dnia stawałem się lepszy. Kiedy jestem na scenie, o niczym nie myślę. Jestem w stu procentach połączony z muzyką. Słucham jej każdą komórką mojego ciała. Nie staram się nikomu zaimponować. Myślę tylko o zagłębieniu się w kosmicznej melodii z resztą zespołu.<br />
<br />
A co z waszym wyposażeniem?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Jeśli chodzi o wzmacniacze, to używam Mesa/Boogie i nie wiem co to za rodzaj. Ale to jakby dwa wzmacniacze w jednym. Pokrętła są dobrze umiejscowione. Mogę kontrolować głośność, ale nie mogę zrobić tego z wysokimi tonami i basem, ale jeszcze nie jest to problem. Jestem pewny, że niedługo wyrosną mu nogi i ode mnie odejdzie. Moje efekty są możliwie najprostsze. Ostatnio bardzo się frustruję, że świetne efekty, które zostały stworzone, głównie te z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, nie są już produkowane. Nowym, cyfrowym efektom brakuje osobowości. Smuci mnie to, bo zastanawia mnie czy nikt już nie ma takiego gustu, jak ja. Jeśli posłuchasz starych nagrań the Beatles albo Jimiego Hendrixa, wszystkie efekty brzmią tam bardzo dobrze, ale tych dźwięków nie da się już odtworzyć, bo nie produkują tych efektów. Coraz trudniej i trudniej jest znaleźć te stare, ponieważ nie były dobrze zrobione i po prostu się psują. Mam pedał wah-wah Ibanez, ponieważ ma szerszą skalę niż inne. Używam przestera Fuzzface i Boss i przesuwnika fazy MXR i to tyle. Jeśli chodzi o gitary, mam parę Stratów i Les Paula. Mam stare Straty, to druga sprawa. Wykupują je Japończycy, więc za dziesięć lat bardzo trudno będzie je znaleźć. Dlatego próbuję zmagazynować je teraz, dopóki mam pieniądze. Nie gram na wszystkich. Wczoraj kupiłem Coral Sitara. Został użyty w piosence "Do It Again" Steely'ego Dana. Używam Strata i pickupów Les Paula. Nie podoba mi się, że nowe wyposażenie jest takie spokojne i przewidywalne. Pewnego razu poszedłem obejrzeć jak John McLaughlin gra na gitarze akustycznej z Al Dimeola i Paco de Lucia i było świetnie. Zaimponował mi grą na akustyku, najprostszym możliwym instrumencie. Potem zagrał na Synclavierze. Było okropnie. Jeśli wszystko grałby przy pomocy Les Paula i Marshalla, byłoby pięknie, ale przy użyciu tych ogromnych ustawień, nie da się uwiecznić takiej samej uczuciowości. Wielka szkoda, że świat gitar opanowuje technika, zarówno jeśli chodzi o wyposażenie jak i o grę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Używam Music Mana. Bardzo mi to pasuje, bo to dobry, prosty bas. Przez pewien czas używałem Spectorsa i innych drogich basów, ale wróciłem do Music Mana. To świetny bas. Jego ton jest jedyny w swoim rodzaju. Mam zwykłego Music Mana, pięciostrunowego Music Mana i Music Mana z bezprogową podstrunnicą. Właśnie je kupiłem i jeszcze nie do końca je opanowałem. Bezprogowy kupiłem po nagraniu albumu, ale użyłem go przy piosence do ścieżki dźwiękowej Pretty Woman, "Show Me Your Soul." Po prostu uwielbiam te basy. Są funkowe i proste. Dobrze brzmią i są niezawodne. Jedyne, co mi się w nich nie podoba, to mostki. Mam ostry i fizyczny styl gry, a struny wyskakują z siodełka. Używam Badassa. Mam też głośniki Mesa/Boogie, 4x15s i 4x10s i dwa zasilające je wzmacniacze Gallien-Krueger. Używałem wzmacniacza Mesa/Boogie z przedwzmacniaczem EV S-1. Jednak produkty Gallien-Krueger działają dobrze. Włączasz je, a one zaczynają działać. Używam też envelope filter. Nie używałem tego przy ostatniej płycie. Na wcześniejszym albumie użyłem go przy "Subterranean Homesick Blues" i połączyłem z różnymi overdubami, żeby uzyskać dźwięk Bootsy Collins. Był tego mistrzem i jednym z moich ulubionych basistów. Jest jednym z najlepszych basistów naszych czasów. Zrewolucjonizował dźwięk basu.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Poznałeś go kiedy George Clinton wyprodukował waszą płytę Freaky Styley?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Nie wtedy, ale później, też dzięki George'owi. Nie spędziłem z nim dużo czasu, ale poznałem go i trochę pogadaliśmy. Jest bardzo szczęśliwym, miłym gościem. Nie rozmawialiśmy o grze na basie. Byliśmy na koncercie, na którym chciał zeskoczyć ze sceny, ale tego nie zrobił.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Skoro mowa o zeskakiwaniu ze sceny, czy jest to część waszych koncertów?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>To nie jest część aktu. W naszym akcie chodzi o spontaniczność. Ostatnio zostaliśmy skrytykowani przez prasę, bo zeskoczyłem ze sceny w Daytona Beach i podniosłem jedną dziewczynę, ale nic jej nie zrobiłem i nigdy nie chciałbym nikogo zranić. To dla nas hańba, że otrzymujemy tak negatywny rozgłos, ponieważ w Red Hot Chili Peppers chodzi o uszczęśliwianie ludzi i kreowanie pozytywnych uczuć, a nie o ich unieszczęśliwianie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Czy gitarowe solówki też są spontaniczne?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Jasne, wszystkie solówki takie są. Definitywnie nie rozpisuję solówek, bo kiedy tak się robi, nie ma w nich boskiej inspiracji. Najlepiej jest zapamiętać miejsce, w którym w danym momencie jest twoja głowa i serce i potem to nagrać. Jest w tym świetne piękno. Fakt, że muzyka istnieje w danym czasie jest tym, co kocham w grze na żywo. To dlatego nie lubię, kiedy nasze koncerty są nagrywane.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jak to wszystko zmienia się po nagraniu?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN: </span>Kiedy piosenki zostaną nagrane, wiesz, że nie istnieją już one tylko w tym jednym momencie. To ma wpływ na mój sposób gry. Nie lubię gdy na scenie poza innymi muzykami jest coś, co wpływa na moją grę. Nasze koncerty to intensywność. Jesteśmy zespołem grającym koncerty, a nie zespołem studyjnym. Ludzie, którzy rapują albo lubią funk świetnie będą się przy naszej muzyce bawić. Uważam, że każdy z otwartym umysłem może polubić naszą działalność.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Używasz różnych gitar w celu uzyskania różnych muzycznych efektów?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Les Paula używam do naprawdę ostrych piosenek, takich jak "Good Time Boys." Poza tym nie posiada twanga, a ja lubię go używać. Jeśli piosenka ma tworzyć wrażenie seksualnej, jak w przypadku "Sexy Mexican Maid," używam Strata. Solówka w tej piosence to ten sam dźwięk, który pojawia się w paru innych piosenkach. Według mnie, piosenka ta jest idealną melodią do wolnego seksu i przy solówce chciałem uzyskać ten sam efekt. Tak naprawdę jednak próbuję o niczym nie myśleć. Po prostu staram się, żeby przemawiał prze mnie spokój.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Na albumie pojawia się szeroki przedział muzycznego stylu. Czy to przysporzyło ci jakiś kłopotów?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Ja w ten sam sposób słucham muzyki. Kiedy przesłuchuję swoje płyty, słucham Funkadelic, potem Toma Jonesa, potem Igora Stravinsky'ego, potem George’a Micheala i Guns N' Roses. Od zawsze tak wyglądał mój gust. Zawsze starałem się słuchać tak wielu różnych gatunków muzyki, jak to możliwe. Jeśli chodzi o the Chilis, nie mamy zaplanowanego sposobu pisania. Piękne w tym zespole jest to, że nie ograniczamy się do żadnego gatunku. Ludzie, którzy lubią heavy metal, mogą posłuchać naszej muzyki, bo to najostrzejsza muzyka na świecie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Biorąc pod uwagę podstawy funku, czy to od basu zaczynały się piosenki?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Rytm i uczucie tworzą funk. Bas to jego nierozdzielna część. Dużo funkowych piosenek opiera się na basie. Innie nie. Uwielbiam grać funkowy bas. To po to żyję. To tym się zajmuję. Przy tym albumie były takie piosenki, w których to bas był inspiracją: "Good Time Boys," "Nobody Weird Like Me." "Sexy Mexican Maid" - ten utwór zaczął się od basu, ale stał się czymś więcej. Piosenki w większości są wysiłkiem grupowym. Trudno jest mi je sklasyfikować. Dla mnie wszystkie są Red Hot Chili Peppers. Ale wszytko, co gramy, to dla mnie coś naturalnego. Nie chodzi o siedzenie w miejscu i próby osiągnięcia tego albo innego uczucia. Chodzi o granie czegoś, dopóki nie będzie na tyle dobre, by zamieniło się w piosenkę. Nie chodzi tu o świadomość ani intelekt. To bardzo pierwotne czynności. Czasami wychodzi z tego coś ostrego i szybkiego, czasami coś dziwnego i psychodelicznego, a czasami seksualnego i funkowego. Po prostu kocham grać. Gra na basie to piękna rzecz. Czuję się szczęściarzem mogąc wspierać samego siebie robiąc to, co kocham.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">A co z adaptacją "Fire"?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>To szybsza piosenka. Jest świetna, ale tak jak Jimi Hendrix pojawiła się w czasach szczęśliwych odlotów na kwasie, a my dorastaliśmy otoczeni punk rockiem. Tutaj pojawia się różnica. Nie jest to koniecznie estetyka punk rockowa. Według mnie punk rock to ogólna energia i uczucie, dzięki któremu zespół nie jest odseparowany od publiczności.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jak to się stało, że do nagrania piosenki przyczynił się Hillel Slovak?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Nagraliśmy ją jeszcze kiedy był w zespole. Próbowaliśmy nagrać "Fire" przy okazji każdej naszej płyty, bo zawsze graliśmy ją na żywo. Kiedy nagraliśmy ją na trzeci album, była świetna, ale nie pojawiła się na płycie. Cieszę się, że w końcu to załatwiliśmy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Kogo naśladowałeś kiedy zacząłeś grać?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Kiedy zaczynałem, naśladowałem punkowe zespoły jak the Germs i Black Flag, Fear i Sex Pistols. W wieku od ośmiu do dziesięciu lat słuchałem tylko tego. Potem kupiłem płytę Jimiego Hendrixa i mój gust bardzo się rozszerzył do wszystkich gitarzystów lat sześćdziesiątych. Odkrywałem kim się inspirowali i słuchałem ludzi takich jak Elmore James, Willie Dixon, Johnny "Guitar" Watson, Lightnin' Hopkins. Było ich całe mnóstwo. Uważam, że ta muzyka to czysta ekspresja. Uwielbiam kiedy muzyka ogarnia moją duszę, bez względu na to, czy mam przez nią ochotę się śmiać czy kogoś pobić. To z taką muzyką jestem naprawdę związany. Potem zacząłem słuchać Franka Zappy. W nowoczesnej muzyce klasycznej jest świat, którego zacząłem słuchać zainspirowany przez niego - ludzie tacy jak Eric Dolphy, który po Jimim Hendrixie jest moim ulubionym muzykiem. Każdy powinien kupić płytę Erica Dolphy'ego w celu zrozumienia o co chodzi w czystej ekspresji. Moja ulubiona płyta to chyba album Point of Departure Andrew Hill'a. Eric Dolphy gra wiele świetnych rzeczy. Zanim jednak usłyszałem ten album, nie potrafiłem wyobrazić sobie, że czterech gości może do tego stopnia wiedzieć co dzieje się w głowach pozostałych. Wszystko brzmi 'na zewnątrz', ale naprawdę grają razem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jakich młodych gitarzystów lubisz?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Uważam, że Slash jest dobrym gitarzystą, bo nie obchodzi go pokazywanie ludziom jak szybko potrafi grać. Gra melodie. Można spokojnie zaśpiewać przy połowie jego solówek. To dlatego go lubię. Nie wpadł w pułapkę nowoczesnej techniki. Nie chcę brzmieć jakbym chciał tę część gry odsunąć na bok, bo świetnie jest uczyć się tego, co związane z techniką. Jednak trzeba też nauczyć się o niej zapominać, bo inaczej będzie wchodzić ci w drogę. Spędziłem mnóstwo czasu godzinami siedząc w miejscu z metronomem. Kiedyś, z braku lepszej roboty, ćwiczyłem 10 do 15 godzin dziennie. Niegdyś ćwiczyłem wszystkie możliwe skale, wykonywałem wszelakie ćwiczenia i grałem tyle dziwnych, skomplikowanych melodii Franka Zappy, ile mogłem. Teraz czuję, że dużo czasu potrzebowałem, żeby zignorować to wszystko na tyle, by poczuć, że wyrażam sam siebie. To będzie widać na następnej płycie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Flea, w swoich inspiracjach wymieniasz Bootsy Collins i Stevie'ego Wondera. Ale kogo słuchałeś kiedy ty się uczyłeś?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Najpierw zacząłem grać na trąbce. Ciągle na niej gram, ale tylko kiedy zagłębię się w melodii. Wychowałem się słuchając jazzu. Kiedy byłem dzieckiem, Louis Armstrong był dla mnie gigantem, tak samo jak Billie Holiday, Clifford Brown i Lee Morgan, bo to taką muzykę grał mój tata i ojczym. Kiedy miałem jedenaście lat, mój tata improwizował w domu, zarówno w Nowym Jorku, jak i w L.A. Te improwizacje były najlepsze. Jakiś stary saksofonista powiedział mi próbując złapać oddech, "Niektórzy ludzie grają wyżej, inni grają szybciej, ale nikt nie gra tak, jak Louis Armstrong." Zawsze zapamiętam to jako powód, dla którego Louis Armstrong jest dla mnie tak ważny. Uważam, przede wszystkim jeśli chodzi o dzisiejszych rockowych gitarzystów, pomimo tego, że lubię wirtuozerię, że chodzi o coś więcej niż rytmikę. Chodzi o granie muzyki, która dobrze brzmi. Niekoniecznie trzeba mieć ogromną wyobraźnię. To między innymi dlatego starałem się, żeby moja gra na basie pozostała w pewnym sensie naiwna, żeby udało mi się zatrzymać w niej duszę. Gra z duszą to najważniejsza rzecz, a najlepiej osiąga się ją poprzez prostotę. Oczywiście, możliwości techniczne są ważne. Nawet jeśli ktoś gra "Mary Had A Little Lamb," można stwierdzić czy ma te umiejętności, czy nie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Kiedy zamiast na trąbce zacząłeś grać na basie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> W liceum grałem na trąbce w The City College Jazz Band. Improwizowałem z moim tatą i jego przyjaciółmi. Grałem w filharmonii L.A. Junior. Potem poznałem Hillela, który należał do zespołu grającego dziwny rock. Nie podobał im się ich basista, więc Hillel poprosił, żebym ja nauczył się grać. Po trzech tygodniach zagrałem na pierwszym koncercie. Od tego się zaczęło. Parę lat później usłyszałem muzykę punk rock i bardzo mi się to spodobało, ponieważ zawsze byłem w pewnym sensie nadpobudliwy i pełen energii. Nie potrafię za długo wysiedzieć w miejscu. Wciągnąłem się w punk w 1981 albo '82, a nie, kiedy rodził się w '77 i '78. Tak więc miałem odniesienia do różnych gatunków muzyki i świetnych zespołów, które grały w tamtym czasie, czyli Bad Brains, Minor Threat, the Germs i Black Flag; zespoły, które według mnie tworzyły naprawdę innowatorską muzykę i które do dnia dzisiejszego nie są znane tak bardzo, jak powinny być znane za zmianę oblicza muzyki rock. Wielkie, popularne zespoły jak the Sex Pistols czy the Ramones zyskały popularność, ale było wiele zespołów, które nigdy nie zdobyły dobrej promocji ani pieniędzy, a grały innowatorską muzykę. Czasami wynikało to po prostu z zamiłowania muzyków do muzyki. Ci ludzie nie grali, żeby się zabezpieczyć. Dla nich nie liczyła się fryzura ani dziura w dżinsach. Część ruchu punk rock składała się z najlepszej muzyki całej dekady. Było to ignorowane przez 'poważnych' muzyków. Nie chcę umniejszać osiągnięć zespołów takich jak Led Zeppelin czy Jimiego Hendrixa, ale według mnie zespół taki jak the Germs jest tak samo ważny.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Czy twojemu tacie spodobało się, że zamiast na trąbce, zacząłeś grać na basie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Nie do końca mu się to podobało. Gra na trąbce naprawdę dobrze mi szła. Zostałem najlepszym trębaczem w mieście. Ciągle dobrze brzmię przez jakieś 30 sekund, ale potem o wszystkim zapominam. Moi rodzice się rozstali, więc nie widuję go za często, ale oboje są ze mnie dumni. Przede wszystkim moja matka - która zawsze chciała, żebym grał na trąbce - jest dumna, że jej syn gra muzykę, którą kocha i dobrze sobie w niej radzi. Mam żonę i córkę, dach nad głową i samochód. Potrafię zająć się biznesem. Ona lubi naszą muzykę. Przychodzi na koncerty i tańczy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">W przypadku trąbki, miałeś dobre tło muzyczne. Czy brałeś lekcje gry na basie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Nie, nauczyłem się całkiem sam. Nauczyłem się grając z ludźmi i słuchając płyt. Dla każdego muzyka ważne jest tylko, żeby kochać to, co się robi. Ja zainteresowałem się muzyką kiedy moja mama poślubiła mojego ojczyma. Nagle w moim domu pojawił się muzyk. Co weekend organizowali wielkiego grilla i wszyscy ci muzycy odwiedzali nas i grali przez cały dzień. To po prostu mnie zachwycało. Uznałem widok tych gości dmuchających, wciskających, dmuchających, ssących i uderzających różne rzeczy za niesamowicie zabawny. Ze śmiechu tarzałem się po podłodze. Cieszę się, że tego doświadczyłem i swoją miłość do muzyki wykształciłem w sobie w młodym wieku.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">John, czy ty się z kimś uczyłeś?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Nie, jestem samoukiem. Nauczyłem się, ale wiem jak czytać nuty, pisać dla orkiestry, pisać partie pod instrumenty dęte. Uczyłem się z Frank Zappa Guitar Book, zbiorze transkrypcji stworzonych przez Steve'a Vai. Porównywałem ją z albumami. To najbardziej skomplikowane struktury rytmiczne. W procesie eliminacji zrozumiałem jak to wszystko grać. Bardzo się w to wciągnąłem. Nie sądzę, by lekcje były konieczne. Nikt nie nauczy cię niczego, przez co mógłbyś być dobrym gitarzystą. To musi wyniknąć z dużej ilości gry. Dopóki grasz cały czas, w nocy i w dzień, dopóki myślisz tylko o muzyce, będziesz świetnym muzykiem. Nie ważne ile wiesz o teorii. Ważne jest tylko twoje oddanie i miłość do muzyki.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Dalej ćwiczysz?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN: </span>Staram się. Jest trudno kiedy z gry czerpie się pieniądze i kiedy w autobusie ciągle otaczają cię hałasujący ludzie. Ostatnio jednak skończyliśmy trasę i od tego czasu dużo ćwiczę. Jednak nawet teraz jest to trudne; kiedy gra się co noc przez sześć miesięcy, ma się ochotę na chwilę o tym zapomnieć. Kiedy ćwiczę, nie wygląda to już tak, jak wcześniej. Teraz zwykle chodzi o próby pisania muzyki. Kiedyś narzucałem sobie dyscyplinę, grałem te same nuty przez godzinę i robiłem przerwy tylko po to, żeby zaciągnąć się papierosem. Jedyna rzecz, jaka wymaga teraz dyscypliny to próby zrozumienia jak zagrać solówki saksofonowe i klarnetowe, których słucham na albumach Johna Coltrane, Erica Dolphy'ego czy Milesa Davisa. Po pewnym czasie staje się to irytujące, ale po prostu jakoś przez to brnę. Trudno jest zrozumieć to uczucie, bo akcenty są kompletnie inne. Oni każdą nutę grają inaczej, nie mówiąc już o przekładaniu tego na gitarę. Odtwarzanie solówek ich gitarzystów nie jest warte zachodu, bo ktoś już to zrobił. Jednak solówki Erica Dolphy'ego albo Johna Coltrane sprawiają, że inaczej myśli się o swoim instrumencie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Flea, w niektórych miejscach ostro kostkujesz, grasz w sumie pierwsze skrzypce. W którym miejscu na albumie najbardziej ci się to podoba?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Robię dwie rzeczy. Jedna polega na 'spacerowaniu' dwóch palców, a druga na użyciu kciuka i palca środkowego. Jeśli chodzi o szarpanie, "Magic Johnson" to jeden z moich ulubionych utworów.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Tłumisz czasem dźwięki?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Raczej nie, ale robię to przy okazji mocnego bicia. Jest to wtedy potrzebne, żeby dodać dźwiękom dynamiki. Mam naturalną tendencję, żeby uderzać w bas, żeby walić w niego dopóki nie poczuję bólu. To moja specjalność. Jeśli jest coś, czego nie robi nikt poza mną, jest to właśnie to. Dzięki temu zyskałem duży rozgłos - użyłem funkowej melodii i zamieniłem ją w brzmienie Red Hot Chili Peppers.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Skoro macie teraz nowego gitarzystę i perkusistę, jak zmieniło się to brzmienie?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> Ciężko jest mi to opisać. Na pewno się zmieniło. Myślałem, że tak się nie stało, ale kiedy teraz o tym myślę, wiem, że taka zmiana zaszła.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Oglądałem ostatnio stare nagrania wideo i zmieniło się niesamowicie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>Jest całkiem inne. Jack był inny niż Chad. Jack wiedział wiele o wszystkim związanym z hi-hat. Chad może i więcej gra, ale nie wie aż tyle.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Wydaje mi się, że różnica polega na tym, że Jack jest świetny w graniu pewnych bitów, a Chad ma do tego dzikie podejście. Nie chodzi o to, że traci poczucie czasu, robi to tylko czasem. Po prostu jest bardziej rozluźniony.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA:</span> W kwestiach gitary, według mnie Hillel miał własny, unikalny i cudowny styl. To był Hillel, jego własny miks Hendrixa i Andy'ego Gilla. Był po prostu hollywoodzkim świrem z Izraela. Miał własną mistykę i brzmienie, ale nie miał techniki. Nie wiedział nic o harmonii ani teorii. John też ma własny styl, ale potrafi przekształcać różne dźwięki, wie jak wejść do świata muzyki. Może wybierać z większej ilości opcji.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN: </span>Próbuję grać w sposób minimalistyczny. Jak powiedział Flea, mam dużo możliwości, ale próbuję odnosić się do swoich inspiracji raczej jeśli chodzi o emocje, a nie technikę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jaki obraz staracie się przedstawiać jako zespół biorąc pod uwagę fakt, że wasza muzyka jest tak różnorodna?</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">FLEA: </span>To dziwne; to, jak zespół chce być widziany i to jak jest widziany to dwie różne rzeczy. Ale chciałbym, żebyśmy byli postrzegani jako zespół zakochany w muzyce; jako grupa świrów, którzy grają muzykę, którą kochają. To tym jesteśmy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">JOHN:</span> Mamy nadzieję, że ludzie zauważą piękno wynikające z naszej szczerości; to, że przez naszą muzykę przemawia nasz styl życie, i że robiąc przełomowe rzeczy nie podchodzimy do siebie na poważnie. Ciągle potrafimy śmiać się z siebie i tego, co robimy.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Tłumaczenie: agjk</span> (absolutnie fenomenalna dziewczyna. Całość zajęła jej GODZINĘ! Wielki szacunek i czapki z głów.<br />
<br />
Do innych: WIDZICIE JAKIE TALENTY ZNAJDUJE? LICZĘ O CO NAJMNIEJ 10 PKT PRZEDŁUŻENIE MOJEGO WIRTUALNEGO PENISA! <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":D" title=":D" />)<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Źródło:</span> <a href="http://invisible-movement.net" target="_blank">invisible-movement.net</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[O której godzinie startuje RHCP?]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3359</link>
			<pubDate>Wed, 09 May 2012 09:29:23 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3359</guid>
			<description><![CDATA[Cześć, przybyć na Bemowo mogę dość późno. Czy wiadomo, o której startuje RHCP? Na stronie festiwalu ani nigdzie w necie nie potrafię znaleźć rozkładu jazdy imprezy <img src="images/smilies/sad.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smutny" title="Smutny" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Cześć, przybyć na Bemowo mogę dość późno. Czy wiadomo, o której startuje RHCP? Na stronie festiwalu ani nigdzie w necie nie potrafię znaleźć rozkładu jazdy imprezy <img src="images/smilies/sad.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smutny" title="Smutny" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Spotkanie przed koncertem. Wrocław]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3356</link>
			<pubDate>Tue, 08 May 2012 15:02:02 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3356</guid>
			<description><![CDATA[skoro chcemy jechać na koncert Papryczek, to czemu nie spotkać się wcześniej i chociaż wstępnie zapoznać ? <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=";)" title=";)" /> piszcie czy jesteście zainteresowani, jakie miejsca i terminy by wam pasowały]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[skoro chcemy jechać na koncert Papryczek, to czemu nie spotkać się wcześniej i chociaż wstępnie zapoznać ? <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=";)" title=";)" /> piszcie czy jesteście zainteresowani, jakie miejsca i terminy by wam pasowały]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Toruń i całe Kuj-Pom ! :)]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3354</link>
			<pubDate>Mon, 07 May 2012 21:48:49 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3354</guid>
			<description><![CDATA[Piszcie skąd jesteście i czym preferujecie jechać. Potem się zgadamy <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> <img src="images/smilies/laugh.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Laugh" title="Laugh" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Piszcie skąd jesteście i czym preferujecie jechać. Potem się zgadamy <img src="images/smilies/001_smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt=":)" title=":)" /> <img src="images/smilies/laugh.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Laugh" title="Laugh" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rozpoczęto przygotowania do „akcji skarpetowej”!]]></title>
			<link>http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3353</link>
			<pubDate>Sun, 06 May 2012 22:27:14 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://forum.rhcp.pl/showthread.php?tid=3353</guid>
			<description><![CDATA[Wczoraj późnym wieczorem rozpoczęliśmy proces organizacji „<span style="font-weight: bold;"><a href="https://www.facebook.com/events/403525543012960" target="_blank">akcji skarpetowej</a></span>„, która ma się odbyć podczas koncertu <span style="font-weight: bold;">Red Hot Chili Peppers</span> w Warszawie.<br />
<br />
Przed nami bardzo pracowite prawie 3 miesiące, podczas których będziemy starali się dotrzeć do jak największego grona fanów, którzy pojawią się podczas koncertu zespołu oraz dotarcie z akcją do mediów.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: medium;">Na czym polega akcja?</span></span><br />
<br />
Po dość długiej dyskusji na naszym forum, związanej z organizacją jakiejś akcji fanowskiej, dzięki której koncert w Polsce mógłby być kojarzony na całym świecie doszliśmy do konsensusu i wspólnie opracowaliśmy plan. Staraliśmy, aby wszystko było w miarę proste i możliwe do realizacji. Poniżej przedstawiamy Wam co udało nam się uzgodnić:<br />
<br />
Każdy fan wybierający się na koncert <span style="font-weight: bold;">RHCP</span> przynosi dużą, białą skarpetę/getrę, którą w trakcie drugiej piosenki będziemy wspólnie wymachiwać. Mamy nadzieję, że cały plac koncertowy stanie się biały a sami <span style="font-weight: bold;">Hotsi</span> odzieją się w swój „tradycyjny kostium”.<br />
<br />
<span style="font-size: medium;"><span style="font-weight: bold;">O postępach akcji będziemy Was informować na naszej stronie oraz specjalnie założonym <a href="https://www.facebook.com/events/403525543012960" target="_blank">wydarzeniu na Facebooku</a>.</span></span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Link do wydarzenia na Facebooku:</span> <a href="https://www.facebook.com/events/403525543012960" target="_blank">facebook.com/events/403525543012960</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Wczoraj późnym wieczorem rozpoczęliśmy proces organizacji „<span style="font-weight: bold;"><a href="https://www.facebook.com/events/403525543012960" target="_blank">akcji skarpetowej</a></span>„, która ma się odbyć podczas koncertu <span style="font-weight: bold;">Red Hot Chili Peppers</span> w Warszawie.<br />
<br />
Przed nami bardzo pracowite prawie 3 miesiące, podczas których będziemy starali się dotrzeć do jak największego grona fanów, którzy pojawią się podczas koncertu zespołu oraz dotarcie z akcją do mediów.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: medium;">Na czym polega akcja?</span></span><br />
<br />
Po dość długiej dyskusji na naszym forum, związanej z organizacją jakiejś akcji fanowskiej, dzięki której koncert w Polsce mógłby być kojarzony na całym świecie doszliśmy do konsensusu i wspólnie opracowaliśmy plan. Staraliśmy, aby wszystko było w miarę proste i możliwe do realizacji. Poniżej przedstawiamy Wam co udało nam się uzgodnić:<br />
<br />
Każdy fan wybierający się na koncert <span style="font-weight: bold;">RHCP</span> przynosi dużą, białą skarpetę/getrę, którą w trakcie drugiej piosenki będziemy wspólnie wymachiwać. Mamy nadzieję, że cały plac koncertowy stanie się biały a sami <span style="font-weight: bold;">Hotsi</span> odzieją się w swój „tradycyjny kostium”.<br />
<br />
<span style="font-size: medium;"><span style="font-weight: bold;">O postępach akcji będziemy Was informować na naszej stronie oraz specjalnie założonym <a href="https://www.facebook.com/events/403525543012960" target="_blank">wydarzeniu na Facebooku</a>.</span></span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Link do wydarzenia na Facebooku:</span> <a href="https://www.facebook.com/events/403525543012960" target="_blank">facebook.com/events/403525543012960</a>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>
